GKS Tychy - Naprzód 2-0. Mają sobie coś do udowodnienia
17.11.2009
Nietypowo, bo już o godzinie 16 rozpoczął się pojedynek GKS-u z Naprzodem. Wszystko to, przez futsalowy mecz Polaków z Włochami, który miał się rozpocząć o 18:15 w tyskiej hali. - Dogadaliśmy się z działaczami hokejowymi, że spotkanie rozegrają wcześniej, aby kibice spokojnie mogli zdążyć na grę naszej kadry. W końcu jeszcze takiego wydarzenia nie było w naszym mieście - cieszył się z porozumienia Łukasz Jachym, prezes piłkarskiego GKS-u.
Goście przyjechali w mocno zdekompletowanym składzie. Główną przyczyną wystawienia przez trenera Lehockyego tylko trzech piątek były choroby. - Chcieliśmy pójść rywalowi na ręką. Zaproponowaliśmy nawet zmianę terminu - przyznał Karol Pawlik, dyrektor tyszan.
Janowianie nie skorzystali z propozycji i wyszli na lód. Mimo osłabienia, długo stawiali opór. Michał Elżbieciak dał się zaskoczyć dopiero po pół godzinie gry. Kolejny raz skapitulował tuż po drugiej przerwie. Na domiar złego zespół osłabił Zatko otrzymując karę meczu.
Lider gładko pokonał szósty zespół ligi, ale czas rewanżu jeszcze przyjdzie, gdyż obie drużyny spotkają się w tej fazie przynajmniej pięć razy. A mają sobie coś do udowodnienia, bo katowiczanie mają żal do tyszan za słabą postawę w meczu z Jastrzębiem, która mogla ich wyeliminować z "szóstki". - Naprawdę? Tyle było konfrontacji do rozegrania, że trudno mieć pretensje o jedną potyczkę - dziwił się Krzysztof Śmiełowski obrońca GKS-u.
Goście przyjechali w mocno zdekompletowanym składzie. Główną przyczyną wystawienia przez trenera Lehockyego tylko trzech piątek były choroby. - Chcieliśmy pójść rywalowi na ręką. Zaproponowaliśmy nawet zmianę terminu - przyznał Karol Pawlik, dyrektor tyszan.
Janowianie nie skorzystali z propozycji i wyszli na lód. Mimo osłabienia, długo stawiali opór. Michał Elżbieciak dał się zaskoczyć dopiero po pół godzinie gry. Kolejny raz skapitulował tuż po drugiej przerwie. Na domiar złego zespół osłabił Zatko otrzymując karę meczu.
Lider gładko pokonał szósty zespół ligi, ale czas rewanżu jeszcze przyjdzie, gdyż obie drużyny spotkają się w tej fazie przynajmniej pięć razy. A mają sobie coś do udowodnienia, bo katowiczanie mają żal do tyszan za słabą postawę w meczu z Jastrzębiem, która mogla ich wyeliminować z "szóstki". - Naprawdę? Tyle było konfrontacji do rozegrania, że trudno mieć pretensje o jedną potyczkę - dziwił się Krzysztof Śmiełowski obrońca GKS-u.
Polecane
Polska Hokej Liga