GKS Tychy - JKH GKS 4-3. „Szczytowy” pojedynek nie zawiódł
Mecz rozpoczął się po myśli gospodarzy, już w 5. minucie celebrowali zdobycie bramki. Po strzale Jakuba Wanackiego krążek ostemplował słupek, z skuteczną dobitką pośpieszył Radosław Galant. Momentalnie tyszanie mogli podwyższyć prowadzenie, Kacper Guzik przegrał jednak pojedynek sam na sam z Przemysławem Odrobnym. W odpowiedzi Roman Nemeczek i Mateusz Bryk golkipera GKS-u próbowali zaskoczyć uderzeniami z okolic niebieskiej linii, Stefan Zigardy był na posterunku. Końcówka pierwszej tercji należała do przyjezdnych, ale oblężenie tyskiej bramki nie przyniosła oczekiwanego rezultatu. Niewykorzystane sytuacje zemściły się, niepilnowany Michał Woźnica uderzył pod poprzeczkę.
Na wstępie drugiej części meczu jastrzębianie złapali kontakt. Po strzale Tomasa Protivnego tor lotu „gumy” zmienił Maciej Urbanowicz, wpadła do siatki. Zanim posypały się minutowe kary, swojej okazji nie wykorzystał Guzik, po drugiej stronie boiska minimalnie przestrzelił Filip Drzewiecki. W 37. minucie doszło do sporego zamieszania w okolicach „świątyni” tyszan. Sędziowie dopiero po analizie video uznali gola autorstwa Michały Plichty. Do decydującej odsłony oba zespoły przystąpiły przy wyniku remisowym.
Michał Woźnica mógł wyprowadzić swój zespół na prowadzenie, ale nie potrafił celnym uderzeniem wykończyć sytuacji sam na sam z bramkarzem. Większą precyzją wykazał się Maksim Kartoszkin w minucie 49., Radosław Galant popisał się dobrym podaniem zza bramki. Drużyna Roberta Kalabera nie zamierzała dać za wygraną, szukała wyrównującego trafienia. Znalazła za sprawą Kamila Górnego. Remisowy rezultat nie utrzymał się długo. Gospodarze zadali bowiem decydujący cios. Marcin Kolusz zdobył z bliska gola na wagę zwycięstwa.