GKS Tychy - Cracovia 4-2. Dawno nie byli tak nabuzowani

22.01.2010
Dobrze dysponowany w ostatnim czasie Sławomir Krzak i niespełna 20-letni Jakub Witecki "rozklepali" mistrza Polski. Dzięki zwycięstwu nad Cracovią, tyszanie zapewnili sobie bonus w play-off.
W prestiżowym pojedynku z Cracovią tyszanie byli tak zmotywowani, że na lód wyszli nawet ci zawodnicy, którzy narzekali jeszcze na urazy. Paciga czy Gonera przyjmowali krążek z grymasem na twarzach. Bagiński założył kask z kratką, z jaką muszą grać młodzieżowcy, aby chronić świeżo wstawione zęby.  - W sumie czterech graczy nie powinno wystąpić - zauważył Karol Pawlik, dyrektor klubu. - Szansa zdobycia bonusu oraz ostatnie narzekania na naszą postawę mocno zmobilizowały - tłumaczył z kolei Jakub Witecki, napastnik GKS-u, który został wybrany najlepszym hokeistą spotkania.

20-latek - wypożyczony z Krynicy - wspólnie z dobrze dysponowanym w ostatnim czasie Krzakiem zdobyli w sumie sześć punktów. - Z każdym meczem bardziej rozumiem się z partnerami i wygląda to coraz lepiej - uśmiechał się Witecki, którego koledzy również pokazali się z bardzo dobrej strony. Szczególnie w defensywie, do której wrócili Gonera i Jakesz. - Wszystko dzięki masażyście, który w cudowny sposób stawia chłopaków na nogi - Pawlik chwalił pracę Arkadiusza Zioły.

A mistrz? - Gramy własny, dziwny hokej - tłumaczył Leszek Laszkiewicz, napastnik "Pasów". - Kombinujemy, wymieniamy mnóstwo podań, zamiast prostymi środkami dążyć do celu - kręcił z kolei głową Rudolf Rohaczek, szkoleniowiec Cracovii.

Mimo iż był to mecz przyjaźni, nie zabrakło przepychanek. Doszło nawet do walki bokserskiej, za którą Woźnica i Musial wylądowali przedwcześnie w szatni. Powszechnie wiadomo, że tzw. "sztama" obowiązuje bowiem tylko na trybunach. Grupa kibiców przyjezdnych dopingowała swoich pupili, przekrzykując się z gospodarzami. Na tafli za to zawsze iskrzy.

Miejscowi dzięki bonusowi będą mieli spory handicap w play-off. - Do naszego ewentualnego pojedynku jeszcze daleka droga. A przecież nie jest wcale powiedziane, że się w ogóle spotkamy - zauważył Rohaczek. Większość znawców typuje powtórkę zeszłorocznego finału, co byłoby chyba dobrym rozwiązaniem dla GKS-u, który musiałby zwyciężyć "tylko" trzy razy.
autor: Mariusz Polak

Przeczytaj również