GKS - Stomil 2-1. "Gonzo" zrobił różnicę. GieKSa na równi z liderem!
02.11.2013
Wydarzenie
Bramka Grzegorza Goncerza z ostatnich sekund spotkania dała GieKSie cenne zwycięstwo nad Stomilem Olsztyn. Katowiczanie przeszli w tym meczu drogę z dna piekła do siódmego nieba, bo po kwadransie gry przegrywali po bramce Grzegorza Lecha, który wykorzystał nieporozumienie w szeregach defensywnych gospodarzy i wyprowadził swój zespół na prowadzenie.
Bohater
Wcześniej wspomniany "Gonzo" na boisko wszedł w drugiej połowie i świetnie się wprowadził. Już w swojej pierwszej w tym spotkaniu akcji wywalczył piłkę w polu karnym olsztynian i z ostrego kąta trafił w słupek. Druga akcja Goncerza zakończyła się już jednak wyrównującą bramką. Po błędzie obrońcy w sytuacji sam na sam ładnym technicznym strzałem przywrócił on GieKSie nadzieję na końcowy sukces.
Rozczarowanie
Postawa katowiczan - zwłaszcza w pierwszej połowie - mogla jednak rozczarować. GKS na boisku prezentował jedynie niewielki pierwiastek tego, czym charakteryzował się w poprzednich meczach. Przede wszystkim nie stwarzał sytuacji bramkowych, o co po stracie bramki było bardzo trudno, bowiem olsztynianie schowali się za podwójną gardą i rażących błędów w defensywie nie popełniali.
Co ciekawego
- W Katowicach pojawiło się ok. 100 kibiców gości z Olsztyna, którzy przez cały mecz głośno dopingowali swój zespół.
- Niespodziewanie w meczowej kadrze GKS-u zabrakło Tomasza Wróbla, który zmaga się z urazem mięśnia przywodziciela.
- Meczowe składy, jakie otrzymali przed meczem dziennikarze nosiły w sobie kilka komicznych literówek. Można z nich było się dowiedzieć m.in., że w ataku Stomilu gra Tomasz Bzdaga, a nie jak zawodnik nosi w dowodzie Bzdęga.
- Kibiców GieKSy zgromadzonych na trybunach do białej gorączki doprowadzała trójka sędziowska z Warszawy, która podjęła kilka kontrowersyjnych decyzji na niekorzyść gospodarzy.
- Jeszcze przed przerwą plac gry musiał opuścić słabo spisujący się na prawym skrzydle Rafał Figiel, którego zastąpił Janusz Gancarczyk.
Bramka Grzegorza Goncerza z ostatnich sekund spotkania dała GieKSie cenne zwycięstwo nad Stomilem Olsztyn. Katowiczanie przeszli w tym meczu drogę z dna piekła do siódmego nieba, bo po kwadransie gry przegrywali po bramce Grzegorza Lecha, który wykorzystał nieporozumienie w szeregach defensywnych gospodarzy i wyprowadził swój zespół na prowadzenie.
Bohater
Wcześniej wspomniany "Gonzo" na boisko wszedł w drugiej połowie i świetnie się wprowadził. Już w swojej pierwszej w tym spotkaniu akcji wywalczył piłkę w polu karnym olsztynian i z ostrego kąta trafił w słupek. Druga akcja Goncerza zakończyła się już jednak wyrównującą bramką. Po błędzie obrońcy w sytuacji sam na sam ładnym technicznym strzałem przywrócił on GieKSie nadzieję na końcowy sukces.
Rozczarowanie
Postawa katowiczan - zwłaszcza w pierwszej połowie - mogla jednak rozczarować. GKS na boisku prezentował jedynie niewielki pierwiastek tego, czym charakteryzował się w poprzednich meczach. Przede wszystkim nie stwarzał sytuacji bramkowych, o co po stracie bramki było bardzo trudno, bowiem olsztynianie schowali się za podwójną gardą i rażących błędów w defensywie nie popełniali.
Co ciekawego
- W Katowicach pojawiło się ok. 100 kibiców gości z Olsztyna, którzy przez cały mecz głośno dopingowali swój zespół.
- Niespodziewanie w meczowej kadrze GKS-u zabrakło Tomasza Wróbla, który zmaga się z urazem mięśnia przywodziciela.
- Meczowe składy, jakie otrzymali przed meczem dziennikarze nosiły w sobie kilka komicznych literówek. Można z nich było się dowiedzieć m.in., że w ataku Stomilu gra Tomasz Bzdaga, a nie jak zawodnik nosi w dowodzie Bzdęga.
- Kibiców GieKSy zgromadzonych na trybunach do białej gorączki doprowadzała trójka sędziowska z Warszawy, która podjęła kilka kontrowersyjnych decyzji na niekorzyść gospodarzy.
- Jeszcze przed przerwą plac gry musiał opuścić słabo spisujący się na prawym skrzydle Rafał Figiel, którego zastąpił Janusz Gancarczyk.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku