GKS - Miedź 1-0. Stuprocentowa skuteczność GieKSy...

24.08.2013
Piłkarze GKS-u Katowice w meczu z Miedzią Legnica rozegrali kolejne bardzo słabe zawody. Zdołali jednak sięgnąć po trzy punkty, a wszystko to za sprawą... jedynego w tym meczu celnego strzału w swoim wykonaniu.
Wydarzenie
Kibice zgromadzeni w sobotnie popołudnie na stadionie przy Bukowej musieli uzbroić się w anielską cierpliwość. Na pierwszy celny strzał GKS-u przyszło im czekać aż do 80. minuty spotkania. Wówczas sędzia podyktował rzut karny za faul Mateusza Szczepaniaka na Krzysztofie Wołkowiczu. Pewnym egzekutorem "jedenastki" został wprowadzony na boisko po przerwie Sławomir Duda.

Bohater
Mimo zwycięstwa Łukasz Budziłek jako jedyny piłkarz GKS-u Katowice zrehabilitował się za środową kompromitację w Bełchatowie. Ironią losu golkiper śląskiej drużyny - mimo puszczenia pięciu bramek - był i tak najlepszym graczem meczu z Brunatnymi. Na wysokości zadania 22-latek stanął także w meczu z Miedzią, kilkukrotnie ratując zespół od utraty bramki. "Budził" kolegów z zespołu wyprzedzał dziś o klasę, bo...

Rozczarowanie
...GieKSa rozegrała kolejne bardzo słabe spotkanie. W ofensywie katowiczanie nie istnieli, a w defensywie pod naporem nie grającej wcale rewelacyjnie Miedzi łatwo się gubili. Na boisku nie była widoczna ani obiecywana walka, ani zaangażowanie. Równie bezradny, co piłkarze był na ławce rezerwowych prowadzący zespół w tym meczu trener Tomasz Owczarek. Nowy szkoleniowiec katowiczan - jeśli sobotnią potyczkę oglądał - zapewne raz jeszcze poważnie się zastanowi, nim złoży podpis pod kontraktem.

Co ciekawego
- Na płocie "blaszoka" zawisł transparent: "Rafał Górak - dziękujemy!" adresowany do byłego szkoleniowca drużyny z Bukowej, który prowadził GieKSę od 21 czerwca 2011 roku.

- GKS poprowadził w tym meczu tercet trenerski. W meczowym protokole jako pierwszego szkoleniowca wymieniono Piotra Piekarczyka, ale w rzeczywistości z ławki zespołem dowodził wcześniej wspomniany Owczarek, wspierany przez Janusza Jojko.

- Trenerzy katowiczan dokonali trzech zmian w wyjściowej jedenastce w porównaniu z meczem w Bełchatowie. Na ławce rezerwowych spotkanie rozpoczęli Sławomir Duda i Tomasz Wróbel, których miejsce zajęli Dominik Sadzawicki i Krzysztof Wołkowicz.

- W Katowicach pojawiła się 250-osobowa grupa kibiców z Legnicy, wspierana przez fanów BKS-u Bielsko-Biała.

- Pierwsze fragmenty spotkania przebiegały w bardzo sennym tempie. Sygnał do ataku dał gościom Jakub Grzegorzewski, który po błędzie Adriana Napierały uderzył z dystansu, ale na posterunku był Łukasz Budziłek, który sparował piłkę.

- Piłka do katowickiej bramki wpadła w 20. minucie gry po strzale Zbigniewa Zakrzewskiego, ale sędzia wcześniej dopatrzył się ofsajdu i bramki nie uznał.

- W pierwszej połowie lepsze wrażenie stwarzali goście z Legnicy, którzy nie tylko skutecznie uniemożliwiali GieKSie konstruowanie akcji ofensywnych, ale też groźnie kontrowali, stwarzając zagrożenie pod bramką katowiczan.

- Na dziesięć minut przed przerwą na bramkę gospodarzy uderzał nie atakowany przez nikogo Wojciech Łobodziński, a piłka trafiła w poprzeczkę.

- Obraz gry nie zmienił się po przerwie. W dalszym ciągu zagrożenie stwarzane przez nasz zespół pod bramką Andrzeja Bledzewskiego było zerowe. To kontry Miedzianki stwarzały większy popłoch w szeregach defensywnych katowiczan.

- Najbliższej z katowiczan skierowania piłki do bramki z gry był w pierwszych minutach drugiej połowy Napierała, który... przy próbie wybicia futbolówki dogrywanej we własne pole karne ze skrzydła... był bliski zdobycia bramki samobójczej.

- W końcówce spotkania wyraz swojej dezaprobaty dla postawy drużyny dali także fani Miedzi. "Piłkarzyki - pajacyki!" - zaśpiewali kibice zgromadzeni w sektorze gości.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również