GKS - KSZO 2-3. Tak nie grają drużyny, które chcą awansować
28.05.2011
Wydarzenie
GKS od początku meczu miał dużą przewagę. To uśpiło czujność katowickich obrońców, za których plecami w 13. minucie gry jak spod ziemi wyrósł Wahan Geworgian. Po stracie piłki przez Grzegorza Goncerza, świetnym podaniem obsłużył go Mateusz Mąka. Polak ormiańskiego pochodzenia ominął z piłką wybiegającego z bramki Jacka Gorczycę i ku konsternacji publiczności posłał piłkę do "pustaka". Od tego momentu goście nabrali pewności siebie, stając się jeszcze trudniejszym rywalem dla miejscowych.
Bohater
Wahan Geworgian. Napastnik KSZO bezlitośnie wykorzystywał prezenty, jakie darowali mu piłkarze śląskiego zespołu. To on otrzymał gromkie brawa od kibiców z Katowic, gdy strzałem sprzed pola karnego strzelił gola na 3-0.
Rozczarowanie
W pierwszej połowie GKS skonstruował kilka ciekawych sytuacji, lecz nie miał pomysłów na ich wykończenie. Akcje umierały albo przed "16" gości, albo "popisy" strzeleckie miejscowych zasługiwały tylko na nagrodzenie ich gwizdami. Rażąca niemoc ofensywna to nie wszystko. Łatwość, z jaką katowiczanie tracili gole, nie przystoi nawet drużynom III-ligowym.
Co ciekawego
- GKS rozpoczął mecz od mocnego uderzenia. Najpierw groźnie strzelali Goncerz (piłka zatrzymała się na słupku) i Chwalibogowski, a chwilę potem efektowną przewrotką popisał się Dziedzic (ten wyczyn powtórzył jeszcze w drugiej połowie). O dalszej części pierwszej połowy w wykonaniu gospodarzy lepiej byłoby chyba nie wspominać...
- W 23. minucie obrońca KSZO najlepiej odnalazł się w polu karnym "GieKSy" po dośrodkowaniu z rzutu rożnego i strzałem głową kompletnie zaskoczył Gorczycę. Ta bramka pozwoliła KSZO grać na jeszcze większym luzie, dodatkowo podcinając "skrzydła" drużynie Wojciecha Stawowego. Efekt wzmocnił drugi gol Geworgiana.
- Na trzy minuty przed przerwą Goncerz zdecydował się na strzał z woleja z dalszej odległości i zaskoczył Tomasza Dymanowskiego. 3-1 dla gości do przerwy. Po zmianie stron "błysnął" Rafał Sadowski, który w polu karnym gości doszedł do prostopadłego podania i przeniósł piłkę nad bramkarzem. Trzeciego gola GKS już nie dał rady strzelić, choć trzeba przyznać, że próbował do ostatnich sekund gry.
- Do meczu z KSZO GKS nie przegrał u siebie 7 kolejnych spotkań. Po raz ostatni przy Bukowej wygrał ŁKS Łódź 3-1.
- Michał Zieliński w GKS-ie tylko raz strzelił więcej niż jedną bramkę w meczu. Miało to miejsce w jesiennym starciu z KSZO. W Ostrowcu Świętokrzyskim "Zielu" dwa razy wpisał się na listę strzelców, a katowiczanie wygrali 2-1. Dziś marnował, co tylko się dało...
- Deszczowa aura, znikoma stawka meczu oraz mało atrakcyjny rywal nie pomogły frekwencji na dzisiejszym spotkaniu. W Katowicach wszyscy już czekają na nowy sezon, w którym GKS ma skutecznie powalczyć o ekstraklasę.
- "Tusk - zajmij się problemami, a nie kibicami" - transparent o takiej treści wywiesili katowiccy kibice. Był on dodatkiem do braku dopingu, którego "blaszok" - solidaryzując się z ogólnopolskim protestem - nie prowadził do 79. minuty.
- Wiosną piłkarze KSZO notują niezłą passę w starciach ze śląskimi zespołami. Ekipa z Ostrowca pokonała u siebie 1-0 Piasta Gliwice i zwyciężyła 2-0 Ruch Radzionków. W Bielsku-Białej KSZO ugrało bezbramkowy remis, a w ostatniej kolejce rozgromiło w Ostrowcu 4-0 Odrę Wodzisław.
- Mateusz Niechciał zapłacił za błędy popełnione w wyjazdowym meczu z ŁKS-em. Młody obrońca "GieKSy", który wiosną zaliczył 12 spotkań w podstawowym składzie, tym razem usiadł na ławce rezerwowych.
GKS od początku meczu miał dużą przewagę. To uśpiło czujność katowickich obrońców, za których plecami w 13. minucie gry jak spod ziemi wyrósł Wahan Geworgian. Po stracie piłki przez Grzegorza Goncerza, świetnym podaniem obsłużył go Mateusz Mąka. Polak ormiańskiego pochodzenia ominął z piłką wybiegającego z bramki Jacka Gorczycę i ku konsternacji publiczności posłał piłkę do "pustaka". Od tego momentu goście nabrali pewności siebie, stając się jeszcze trudniejszym rywalem dla miejscowych.
Bohater
Wahan Geworgian. Napastnik KSZO bezlitośnie wykorzystywał prezenty, jakie darowali mu piłkarze śląskiego zespołu. To on otrzymał gromkie brawa od kibiców z Katowic, gdy strzałem sprzed pola karnego strzelił gola na 3-0.
Rozczarowanie
W pierwszej połowie GKS skonstruował kilka ciekawych sytuacji, lecz nie miał pomysłów na ich wykończenie. Akcje umierały albo przed "16" gości, albo "popisy" strzeleckie miejscowych zasługiwały tylko na nagrodzenie ich gwizdami. Rażąca niemoc ofensywna to nie wszystko. Łatwość, z jaką katowiczanie tracili gole, nie przystoi nawet drużynom III-ligowym.
Co ciekawego
- GKS rozpoczął mecz od mocnego uderzenia. Najpierw groźnie strzelali Goncerz (piłka zatrzymała się na słupku) i Chwalibogowski, a chwilę potem efektowną przewrotką popisał się Dziedzic (ten wyczyn powtórzył jeszcze w drugiej połowie). O dalszej części pierwszej połowy w wykonaniu gospodarzy lepiej byłoby chyba nie wspominać...
- W 23. minucie obrońca KSZO najlepiej odnalazł się w polu karnym "GieKSy" po dośrodkowaniu z rzutu rożnego i strzałem głową kompletnie zaskoczył Gorczycę. Ta bramka pozwoliła KSZO grać na jeszcze większym luzie, dodatkowo podcinając "skrzydła" drużynie Wojciecha Stawowego. Efekt wzmocnił drugi gol Geworgiana.
- Na trzy minuty przed przerwą Goncerz zdecydował się na strzał z woleja z dalszej odległości i zaskoczył Tomasza Dymanowskiego. 3-1 dla gości do przerwy. Po zmianie stron "błysnął" Rafał Sadowski, który w polu karnym gości doszedł do prostopadłego podania i przeniósł piłkę nad bramkarzem. Trzeciego gola GKS już nie dał rady strzelić, choć trzeba przyznać, że próbował do ostatnich sekund gry.
- Do meczu z KSZO GKS nie przegrał u siebie 7 kolejnych spotkań. Po raz ostatni przy Bukowej wygrał ŁKS Łódź 3-1.
- Michał Zieliński w GKS-ie tylko raz strzelił więcej niż jedną bramkę w meczu. Miało to miejsce w jesiennym starciu z KSZO. W Ostrowcu Świętokrzyskim "Zielu" dwa razy wpisał się na listę strzelców, a katowiczanie wygrali 2-1. Dziś marnował, co tylko się dało...
- Deszczowa aura, znikoma stawka meczu oraz mało atrakcyjny rywal nie pomogły frekwencji na dzisiejszym spotkaniu. W Katowicach wszyscy już czekają na nowy sezon, w którym GKS ma skutecznie powalczyć o ekstraklasę.
- "Tusk - zajmij się problemami, a nie kibicami" - transparent o takiej treści wywiesili katowiccy kibice. Był on dodatkiem do braku dopingu, którego "blaszok" - solidaryzując się z ogólnopolskim protestem - nie prowadził do 79. minuty.
- Wiosną piłkarze KSZO notują niezłą passę w starciach ze śląskimi zespołami. Ekipa z Ostrowca pokonała u siebie 1-0 Piasta Gliwice i zwyciężyła 2-0 Ruch Radzionków. W Bielsku-Białej KSZO ugrało bezbramkowy remis, a w ostatniej kolejce rozgromiło w Ostrowcu 4-0 Odrę Wodzisław.
- Mateusz Niechciał zapłacił za błędy popełnione w wyjazdowym meczu z ŁKS-em. Młody obrońca "GieKSy", który wiosną zaliczył 12 spotkań w podstawowym składzie, tym razem usiadł na ławce rezerwowych.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku