GKS Katowice zaskoczył lidera I ligi. Czym?

19.08.2014
Do meczu z GKS-em Katowice, Termalica Bruk-Bet Nieciecza nie straciła ani jednego gola w meczu ligowym obecnego sezonu. Przy Bukowej Sebastian Nowak musiał jednak raz wyciągnąć piłkę z siatki.
Norbert Barczyk/Pressfocus
Grzegorz Goncerz jest pierwszym zawodnikiem, któremu udało się pokonać Sebastiana Nowaka. Przy golu udział miał były kolega z drużyny bramkarza Termaliki Bruk-Bet Nieciecza. - Piotrek Ceglarz, nasz były zawodnik, wyłożył bardzo fajną piłkę. Można powiedzieć, że był to przedłużony karny. Popełnialiśmy błędy w tym fragmencie gry i gospodarze to wykorzystali - przyznaje golkiper.

Skąd się wzięły te błędy na początku meczu? Gości zaskoczyło ustawienie katowiczan. - Trener pokazał nam urywki spotkania z poprzedniego sezonu przy Bukowej. Analizowaliśmy, jakie błędy wtedy popełniliśmy. Wiedzieliśmy, jak mamy grać. Nastawialiśmy się na grę GKS-u trójką z tyłu, niestety przeszli na czwórkę w obronie i może przez to nasz początek był, jaki był. Musieliśmy się przystosować. W drugiej połowie zdecydowanie byliśmy lepsi, nie licząc tych wrzutek w końcówce meczu - opisuje spotkanie były bramkarz m.in. Ruchu Chorzów i Górnika Zabrze.

- W końcówce spotkania trochę się kotłowało pod naszą bramką. Bodajże Aleksander Januszkiewicz w sytuacji sam na sam trafił mnie w nogę, to była "setka" - wspomina bramkarz Termaliki. - Mimo straconego gola, jestem zadowolony. Przyjechaliśmy do Katowic po trzy punkty i z nimi wyjechaliśmy z Bukowej - kończy Nowak.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również