GKS Katowice - Warta 2-0. Dali kibicom pięknie zapakowany prezent!
02.04.2010
- Wesołych Świąt! Wesołych Świąt! - skandowali w końcówce spotkania kibice GKS-u Katowice. Choć już teraz ze 100-procentową pewnością wypada stwierdzić, że wesołe będą one na pewno. Nie może być przecież inaczej, skoro ich piłkarze sprawili im najlepszy z możliwych prezentów. Co więcej, był on świetnie opakowany. Otwierającą wynik bramkę Pawła Buśkiewicza można byłoby bowiem oglądać przez... całe święta i człowiek by się nie znudził.
Napastnik GieKSy rozpoczął akcję na lewej flance i zbiegł w pole karne, radząc sobie po drodze w kapitalny sposób z obrońcami Warty. Po wymianie piłki z Bartłomiejem Dudzicem uderzył po długim rogu. Bramkarz był bez szans! - Nie powiem, fajny gol - śmiał się bohater Katowic. Nie zapominał też o koledze. - Bez Bartka tego trafienia by nie było - podkreślał.
Zobacz fenomenalną bramkę Pawła Buśkiewicza >
To samo mógł powiedzieć o Piotrze Plewni drugi z egzekutorów GKS-u, Jakub Dziółka. Właśnie centra "Plewki" z kornera pozwoliła stoperowi katowiczan wepchnąć piłkę do siatki... - Barkiem. To był taki instynktowny ruch do piłki - tłumaczył z uśmiechem "Dzióła". A podczas gdy on i jego partnerzy fetowali drugiego gola, goście wściekali się jeszcze o jedną z wcześniejszych akcji...
- Wiem od zawodników, a także od osoby, która oglądała mecz w telewizji, że ewidentnie należał się nam rzut karny za faul w "szesnastce" na Pawle Iwanickim! - przekonywał Marek Czerniawski, szkoleniowiec poznaniaków. - Poza tym nie było mowy o spalonym, kiedy jeden z moich zawodników wyszedł sam na sam z bramkarzem GKS-u - kontynuował trener Warty.
Zobacz instynktowne trafienie Jakuba Dziółki >
To zmącić radości miejscowych jednak nie mogło. - Wygraliśmy w pełni zasłużenie - zaznaczał Dziółka. Triumfował Robert Moskal. - To był w naszym wykonaniu dobry mecz. Toczyliśmy go w szybkim tempie - nie krył zadowolenia. I szkoda tylko kilku niewykorzystanych okazji. Zwłaszcza z początku spotkania, gdy doskonałych sytuacji nie potrafili wykorzystać G. Nowak, Buśkiewicz i Dudzic. Ale co mają powiedzieć goście, którzy takich szans w ogóle sobie nawet nie stworzyli?
Dodajmy, że pojedynek z trybun oglądał już Wojciech Cygan, od czwartku oficjalnie już kurator katowickiego I-ligowca. Postawa piłkarzy z Bukowej mogła go tylko jeszcze bardziej zachęcić do misji uzdrawiania klubu. Klubu, który awansował na 5. miejsce w tabeli I ligi!
Konferencja prasowa
Marek Czerniawski (trener Warty): Mecz miał dwa oblicza. W pierwszej połowie to GKS przeważał i stwarzał sytuacje. Później nasi środkowi obrońcy się poprawili i gra się wyrównała. Sęk w tym, że choć inicjatywa należała do nas, to jednak gospodarze strzelali gole. Co do ewidentnego - moim zdaniem - karnego na Iwanickim i niesłusznie odgwizdanego spalonego na jednym z naszych zawodników, to dobrze, że mamy zapis wideo tego spotkania. Będzie wszystko czarno na białym.
Robert Moskal (trener GKS-u): Sprawiliśmy sobie i kibicom bardzo miły prezent na święta. Żałuję tylko trochę sytuacji z początku meczu, bo gdybyśmy choć jedną wykorzystali, to pojedynek miałby jeszcze zupełnie inne oblicze. Ale i tak mogę być zadowolony.
Napastnik GieKSy rozpoczął akcję na lewej flance i zbiegł w pole karne, radząc sobie po drodze w kapitalny sposób z obrońcami Warty. Po wymianie piłki z Bartłomiejem Dudzicem uderzył po długim rogu. Bramkarz był bez szans! - Nie powiem, fajny gol - śmiał się bohater Katowic. Nie zapominał też o koledze. - Bez Bartka tego trafienia by nie było - podkreślał.
Zobacz fenomenalną bramkę Pawła Buśkiewicza >
To samo mógł powiedzieć o Piotrze Plewni drugi z egzekutorów GKS-u, Jakub Dziółka. Właśnie centra "Plewki" z kornera pozwoliła stoperowi katowiczan wepchnąć piłkę do siatki... - Barkiem. To był taki instynktowny ruch do piłki - tłumaczył z uśmiechem "Dzióła". A podczas gdy on i jego partnerzy fetowali drugiego gola, goście wściekali się jeszcze o jedną z wcześniejszych akcji...
- Wiem od zawodników, a także od osoby, która oglądała mecz w telewizji, że ewidentnie należał się nam rzut karny za faul w "szesnastce" na Pawle Iwanickim! - przekonywał Marek Czerniawski, szkoleniowiec poznaniaków. - Poza tym nie było mowy o spalonym, kiedy jeden z moich zawodników wyszedł sam na sam z bramkarzem GKS-u - kontynuował trener Warty.
Zobacz instynktowne trafienie Jakuba Dziółki >
To zmącić radości miejscowych jednak nie mogło. - Wygraliśmy w pełni zasłużenie - zaznaczał Dziółka. Triumfował Robert Moskal. - To był w naszym wykonaniu dobry mecz. Toczyliśmy go w szybkim tempie - nie krył zadowolenia. I szkoda tylko kilku niewykorzystanych okazji. Zwłaszcza z początku spotkania, gdy doskonałych sytuacji nie potrafili wykorzystać G. Nowak, Buśkiewicz i Dudzic. Ale co mają powiedzieć goście, którzy takich szans w ogóle sobie nawet nie stworzyli?
Dodajmy, że pojedynek z trybun oglądał już Wojciech Cygan, od czwartku oficjalnie już kurator katowickiego I-ligowca. Postawa piłkarzy z Bukowej mogła go tylko jeszcze bardziej zachęcić do misji uzdrawiania klubu. Klubu, który awansował na 5. miejsce w tabeli I ligi!
Konferencja prasowa
Marek Czerniawski (trener Warty): Mecz miał dwa oblicza. W pierwszej połowie to GKS przeważał i stwarzał sytuacje. Później nasi środkowi obrońcy się poprawili i gra się wyrównała. Sęk w tym, że choć inicjatywa należała do nas, to jednak gospodarze strzelali gole. Co do ewidentnego - moim zdaniem - karnego na Iwanickim i niesłusznie odgwizdanego spalonego na jednym z naszych zawodników, to dobrze, że mamy zapis wideo tego spotkania. Będzie wszystko czarno na białym.
Robert Moskal (trener GKS-u): Sprawiliśmy sobie i kibicom bardzo miły prezent na święta. Żałuję tylko trochę sytuacji z początku meczu, bo gdybyśmy choć jedną wykorzystali, to pojedynek miałby jeszcze zupełnie inne oblicze. Ale i tak mogę być zadowolony.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku