GKS Katowice - Warta 1-1. Nadal czekają na zwycięstwo...
15.08.2012
Wydarzenie
Mijała godzina gry. Rzut rożny. Na dobrze dośrodkowaną piłkę nabiegł Adrian Napierała i uderzył ją głową, a ta odbiła się od poprzeczki i następnie okolic linii bramkowych. Sędzia nie zdążył jeszcze podjąć decyzji, czy bramkę uznać, kiedy z dobitką pospieszył Przemysław Pitry i nie pozostawił wątpliwości, czy padło wyrównanie.
Bohater
Adrian Napierała. Nie tylko strzelił gola na wagę pierwszego punktu w sezonie, ale też pewnie radził sobie w defensywie. Dyrygował grą obronną GKS-u i powstrzymywał kolejne ataki gości.
Rozczarowanie
Piotr Giel nie przekonywał w Ruchu Radzionków. Pół roku temu trafił do Poznania. Dziś był jedynym napastnikiem w ustawieniu Warty. I rozczarował. Zmarnował jedną stuprocentową okazję, a w wielu innych momentach zwalniał akcje kolegów, zamiast je napędzać. W efekcie szybko został zmieniony.
Co ciekawego
- Deniss Rakels wczoraj wrócił do GKS-u Katowice, a dziś wyszedł na boisko w podstawowym składzie. Rafał Górak uznał, że Łotysz nie potrzebuje czasu na aklimatyzację. Drużynę z Bukowej zna wszak bardzo dobrze, występował w niej przez cały poprzedni sezon.
- Rakels był powinien wyprowadzić swój zespół w pierwszej połowie spotkania, kiedy znalazł się w sytuacji sam na sam z Łukaszem Radlińskim. Bramkarz Warty wyśmienicie rzucił się pod nogi napastnika GKS-u i podniósł prawą rękę, powiększając swoją powierzchnię. Rakels nie znalazł pomysłu, jak posłać piłkę do siatki.
- Nic nie zapowiadało zagrożenia, kiedy zawodnicy Warty skierowali piłkę do Tomasza Magdziarza. Doświadczony pomocnik huknął bez namysłu z 25 metrów. Soczyście uderzona piłka z impetem pomknęła w stronę bramki GKS-u, przełamała rękawicę interweniującego Witolda Sabeli i wpadła do siatki.

- Po raz drugi w wyjściowej jedenastce GKS-u znalazł się Krzysztof Wołkowicz. 18-latek został ustawiony na lewej pomocy. To on zobaczył pierwszą żółtą kartkę w tym spotkaniu za ostry faul na wysokości... kolana.
- Po straconej bramce zawodnicy Warty postanowili wykonać "kołyskę". Celebrowali ten moment tak długo, że aż zirytowali się kibice i zawodnicy GKS-u, którzy chcieli już ruszyć do odrabiania strat.
- Nerwowo zrobiło się po tym, jak GKS doprowadził do wyrównania. Żółtymi kartkami za przepychanki zostali ukarani Łukasz Radliński i Rafał Kosznik po stronie Warty, a także Dominik Kruczek i Przemysław Pitry po stronie gospodarzy.
- Jako ostatni w zespole GKS-u na boisku zameldował się Bartłomiej Chwalibogowski, który wczoraj przedłużył kontrakt z klubem z Bukowej.
Mijała godzina gry. Rzut rożny. Na dobrze dośrodkowaną piłkę nabiegł Adrian Napierała i uderzył ją głową, a ta odbiła się od poprzeczki i następnie okolic linii bramkowych. Sędzia nie zdążył jeszcze podjąć decyzji, czy bramkę uznać, kiedy z dobitką pospieszył Przemysław Pitry i nie pozostawił wątpliwości, czy padło wyrównanie.
Bohater
Adrian Napierała. Nie tylko strzelił gola na wagę pierwszego punktu w sezonie, ale też pewnie radził sobie w defensywie. Dyrygował grą obronną GKS-u i powstrzymywał kolejne ataki gości.
Rozczarowanie
Piotr Giel nie przekonywał w Ruchu Radzionków. Pół roku temu trafił do Poznania. Dziś był jedynym napastnikiem w ustawieniu Warty. I rozczarował. Zmarnował jedną stuprocentową okazję, a w wielu innych momentach zwalniał akcje kolegów, zamiast je napędzać. W efekcie szybko został zmieniony.
Co ciekawego
- Deniss Rakels wczoraj wrócił do GKS-u Katowice, a dziś wyszedł na boisko w podstawowym składzie. Rafał Górak uznał, że Łotysz nie potrzebuje czasu na aklimatyzację. Drużynę z Bukowej zna wszak bardzo dobrze, występował w niej przez cały poprzedni sezon.
- Rakels był powinien wyprowadzić swój zespół w pierwszej połowie spotkania, kiedy znalazł się w sytuacji sam na sam z Łukaszem Radlińskim. Bramkarz Warty wyśmienicie rzucił się pod nogi napastnika GKS-u i podniósł prawą rękę, powiększając swoją powierzchnię. Rakels nie znalazł pomysłu, jak posłać piłkę do siatki.
- Nic nie zapowiadało zagrożenia, kiedy zawodnicy Warty skierowali piłkę do Tomasza Magdziarza. Doświadczony pomocnik huknął bez namysłu z 25 metrów. Soczyście uderzona piłka z impetem pomknęła w stronę bramki GKS-u, przełamała rękawicę interweniującego Witolda Sabeli i wpadła do siatki.
- Po raz drugi w wyjściowej jedenastce GKS-u znalazł się Krzysztof Wołkowicz. 18-latek został ustawiony na lewej pomocy. To on zobaczył pierwszą żółtą kartkę w tym spotkaniu za ostry faul na wysokości... kolana.
- Po straconej bramce zawodnicy Warty postanowili wykonać "kołyskę". Celebrowali ten moment tak długo, że aż zirytowali się kibice i zawodnicy GKS-u, którzy chcieli już ruszyć do odrabiania strat.
- Nerwowo zrobiło się po tym, jak GKS doprowadził do wyrównania. Żółtymi kartkami za przepychanki zostali ukarani Łukasz Radliński i Rafał Kosznik po stronie Warty, a także Dominik Kruczek i Przemysław Pitry po stronie gospodarzy.
- Jako ostatni w zespole GKS-u na boisku zameldował się Bartłomiej Chwalibogowski, który wczoraj przedłużył kontrakt z klubem z Bukowej.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku