GKS Katowice stracił kolejnego piłkarza. "Musimy wziąć to na klaty!"

27.05.2010
Zespół z Bukowej od czterech meczów nie potrafi zdobyć nie tylko punktu, ale i bramki! - Nie przypominam sobie, bym miał kiedyś tak fatalną passę - przyznaje obrońca Jakub Dziółka.
Dziółka doznał kontuzji już w spotkaniu z GKP Gorzów Wielopolski. Opuścił wtedy murawę jeszcze przed przerwą, ale na kolejny mecz, z Podbeskidziem Bielsko-Biała, był już w pełni sił. Tyle że wczoraj, w wyjazdowym starciu z Flotą Świnoujście, znów piłkarz Polonii Bytom znów nie dotrwał na murawie choćby do końca pierwszej połowy.

Tym razem problem jest jednak dużo bardziej poważny, bo o ile wcześniej chodziło o niegroźny uraz łydki, o tyle teraz lekarze podejrzewają uszkodzenie więzadeł krzyżowych! Jeśli obawy się potwierdzą, to Dziółkę czekać będzie co najmniej kilka tygodni przerwy. - Gdyby w życie wszedł ten gorszy scenariusz, to będę się cieszył, jeśli będę do dyspozycji trenera od początku przygotowań do nowego sezonu - przyznaje sam zainteresowany.

Dla Roberta Moskala, szkoleniowca GieKSy, oznacza to prawdziwy dramat, bowiem Dziółka jest czwartym kluczowym zawodnikiem, z którego usług nie może korzystać. A wiadomo, że w kadrze katowiczan zastępców brakuje. - Głupio mi, bo chciałbym się zespołowi na coś przydać, a tymczasem nie potrafię nawet wyprostować nogi - Dziółka kręci głową.

Podobnie reaguje na wspomnienie o ostatnich wynikach. Przypomnijmy, to już cztery mecze bez punktu i choćby jednej bramki... - Jak sięgam pamięcią, to nie przypominam sobie, bym miał kiedyś tak fatalną passę - nie kryje. - Jeszcze jakiś czas temu mówiło się, że możemy awansować. Zagraliśmy jedno, dwa słabsze spotkania i pojawiła się duża presja. Nasi młodzi chłopcy mogli sobie z nią nie poradzić - zauważa doświadczony obrońca. Paradoksalnie, uważa jednak, że teraz, gdy położenie GKS-u robi się naprawdę trudne, o punkty może być łatwiej...

- Z nożem na gardle radzimy sobie chyba lepiej. Poza tym musimy skończyć z wychodzeniem na murawę dopiero na drugie połowy, bo tak to niestety w tym momencie wygląda. Zaczynamy robić swoje dopiero wtedy, gdy w przerwie w szatni padną ostre słowa. Tak być nie może. Po prostu musimy wziąć tę sytuację na klaty! - podkreśla Dziółka.

Inni podstawowi piłkarze GKS-u, których dopadły kontuzje:

Tomasz Owczarek: wypadł jeszcze w kwietniu. Wróci najwcześniej we wrześniu.

Paweł Buśkiewicz: nie gra od początku maja. Szanse na to, że w tym sezonie jeszcze wystąpi, są minimalne.

Adrian Napierała: do Świnoujścia nie pojechał ze względu na uraz przywodziciela. Nie wiadomo, czy będzie w stanie wybiec na murawę we wtorkowym starciu z Sandecją. Po sezonie czeka go operacja barku.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również