GKS Katowice - Stomil 2-1. "Wejście smoka" Dariusza Zapotocznego

18.10.2014
GKS Katowice tylko przez 45 minut grał dobrą piłkę, ale ostatecznie - szczęśliwie - udało się zdobyć trzy punty. Tuż przed końcem spotkania gola zdobył rezerwowy, Dariusz Zapotoczny.
gkskatowice.eu
Wydarzenie
Stomil Olsztyn może się pochwalić najlepszą defensywą w lidze. Drużyna trenera Mirosława Jabłońskiego do Katowic przyjechała z passą czterech meczów bez straty gola. Dzisiaj jednak ta dobra seria została przerwana i po blisko 400 minutach bramkarz Piotr Skiba musiał wyciągnąć piłkę z siatki.

Bohater
Dariusz Zapotoczny w doliczonym czasie gry wszedł na boisko za Krzysztofa Wołkowicza i chwilę później wpisał się na listę strzelców, dzięki czemu GKS zdobył w spotkaniu ze Stomilem trzy punkty. Z prawej strony dobrą piłkę dograł Michał Nawrot, a "joker" wyprzedził obrońców i pokonał Skibę. To pierwszy gol Zapotocznego dla GieKSy!

Rozczarowanie
Adrian Jurkowski już w pierwszej połowie popełnił duży błąd, przez co Karol Żwir oddał strzał na bramkę. Z tym uderzeniem jeszcze Rafał Dobroliński sobie poradził, jednak w drugiej części gry śpiącą defensywę zaskoczył Dawid Szymonowicz, który z bliska umieścił piłkę w siatce. Ładną asystą popisał się Piotr Głowacki, który chwilę wcześniej wszedł na boisko. Po raz kolejny obrona katowiczan popełniała błędy, które nie przystoją drużynie, aspirującej do gry w ekstraklasie.

Co ciekawego:
- Grzegorz Goncerz w ostatnich meczach grał na "szpicy". Mimo że zawodnik był bardzo skuteczny, trener Kazimierz Moskal postanowił nieco poeksperymentować i wystawił go na skrzydle. "Gonzo" miał za zadanie schodzić do środka, czym miał wprowadzać zamieszanie w szeregach defensywy olsztynian. Pomysł wypalił - już w pierwszej połowie Goncerz - po świetnym zagraniu Rafała Kujawy - mimo że miał obrońcę obok siebie, zdołał oddać strzał, a piłka wpadła do siatki pod nogą bramkarza.

- Dobrze w mecz wszedł Wołodymyr Kowal. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, Ukrainiec uderzył piłkę głową i niewiele brakowało, by wpisał się na listę strzelców. Gospodarzy uratował słupek. Zawodnik Stomilu musiał jednak z powodu kontuzji opuścić plac gry jeszcze w pierwszej połowie.

- W pierwszej połowie bardzo dobrze układała się gra Goncerza z Kujawą. Niewykluczone, że manewr ze schodzącym ze skrzydła do środka najskuteczniejszego zawodnika I ligi będzie powtarzany w kolejnych meczach.

- Goncerz w pierwszej połowie powinien mieć dwa trafienia na koncie. Znalazł się w bardzo dogodnej sytuacji, chciał umieścić piłkę przy "krótkim słupku", jednak uderzył obok bramki.

- Mało brakowało, by Stomil zdobył bramkę "do szatni". Po dośrodkowaniu Naoyi Shibamury, minimalnie nad poprzeczką uderzył głową Łukasz Jamróz.

- Duży błąd popełniła obrona gospodarzy w drugiej połowie, który tak naprawdę powinien się zakończyć bramką dla gości. Fatalnie spudłował jednak Jamróz.

- Tuż przed końcem meczu, Krzysztof Wołkowicz oddał strzał, który odbił bramkarz Stomilu. Z bliska dobijał Goncerz, ale po raz kolejny Skiba spisał się wybornie.

- "GieKSik na boisko" - skandowali kibice GKS-u pod koniec spotkania. Udało się jednak wygrać bez pomocy maskotki...

- GKS wygrał pierwszy raz od czterech spotkań.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również