GKS Katowice - Stal 1-1. Mecz na Bukowej tylko dla cierpliwych!
20.03.2010
Co bardziej niecierpliwi kibice stadion zaczęli opuszczać już na kilka minut przed końcowym gwizdkiem. W konsternację wprawiła ich gra katowiczan, którzy wprawdzie wymieniali dużo podań, ale nic z tego nie wynikało. Ostatnia drużyna w tabeli dzielnie przeciwstawiała się ich atakom. Obrońcy ze Stalowej Woli "czyścili" wszystko jeszcze przed polem karnym.
- Przed meczem z remisu nie bylibyśmy zadowoleni - zaznaczył Adrian Napierała, który nie mógł się jednak nie cieszyć. Środkowy obrońca został bohaterem spotkania. Oddał strzał życia. Trafił w okienko po strzale z półwoleja z 20 metra. Na dodatek punkt uratował w... 95. minucie. Po tej akcji arbiter nie wznowił już meczu. Zresztą wcześniej na tablicy sędziego technicznego ukazała się informacja o czterech dodatkowych minutach...
- Ale przecież piłkarze ze Stalowej przedłużali jak mogli. Leżeli, udawali, że coś ich boli - zasugerował grę "na czas" przeciwnika Napierała. Katowiczanie mieli sporo uwag do sędziego. - Komentować tego jednak już nie chcę - zaznaczył trener Robert Moskal. Dużo niejasności było przy bramce, którą gospodarze stracili.
Jeden z napastników Stali padł w polu karnym, ale sędzia pozostał niewzruszony. Decyzję zmienił po kilkunastu sekundach. Tyle że... nie wskazał na "wapno", a kazał wykonać rzut wolny z około 20 metra. - Sam się zastanawiam, dlaczego tak. Może chciał załagodzić całą sytuację i zamiast karnego kazał grać z wolnego? - zastanawiał się Kamil Cholerzyński.
Dziwna decyzja Marcina Słupińskiego na nic zdała się GieKSie. Lebioda, który podszedł do piłki, uderzył kapitalnie, ponad murem i w długi róg. Gorczyca był bez szans. - Nic nam dziś nie wychodziło, a do tego straciliśmy bramkę, pomimo że rywal nie miał zbyt wielu okazji. Remis, biorąc pod uwagę okoliczności, cieszy - przyznał Napierała. Jego nazwisko fani, którzy wierzyli do końca, wykrzykiwali jeszcze długo po końcowym gwizdku.
Konferencja prasowa
Janusz Białek (trener Stali): Bardzo emocjonujące spotkanie. Po zdobyciu przepięknej bramki byliśmy uskrzydleni. Udało nam się grać mądrze. Nawet przy stałych fragmentach gry nie było zagrożenia, a tego się obawialiśmy. Napierale wyszedł strzał życia. Szkoda, bo może nie byliśmy lepszym zespołem, ale mogliśmy to wygrać.
Robert Moskal (trener GKS-u): Byliśmy zbyt nerwowi, mnożyły się niedokładności. Goście natomiast świetnie się bronili.
- Przed meczem z remisu nie bylibyśmy zadowoleni - zaznaczył Adrian Napierała, który nie mógł się jednak nie cieszyć. Środkowy obrońca został bohaterem spotkania. Oddał strzał życia. Trafił w okienko po strzale z półwoleja z 20 metra. Na dodatek punkt uratował w... 95. minucie. Po tej akcji arbiter nie wznowił już meczu. Zresztą wcześniej na tablicy sędziego technicznego ukazała się informacja o czterech dodatkowych minutach...
- Ale przecież piłkarze ze Stalowej przedłużali jak mogli. Leżeli, udawali, że coś ich boli - zasugerował grę "na czas" przeciwnika Napierała. Katowiczanie mieli sporo uwag do sędziego. - Komentować tego jednak już nie chcę - zaznaczył trener Robert Moskal. Dużo niejasności było przy bramce, którą gospodarze stracili.
Jeden z napastników Stali padł w polu karnym, ale sędzia pozostał niewzruszony. Decyzję zmienił po kilkunastu sekundach. Tyle że... nie wskazał na "wapno", a kazał wykonać rzut wolny z około 20 metra. - Sam się zastanawiam, dlaczego tak. Może chciał załagodzić całą sytuację i zamiast karnego kazał grać z wolnego? - zastanawiał się Kamil Cholerzyński.
Dziwna decyzja Marcina Słupińskiego na nic zdała się GieKSie. Lebioda, który podszedł do piłki, uderzył kapitalnie, ponad murem i w długi róg. Gorczyca był bez szans. - Nic nam dziś nie wychodziło, a do tego straciliśmy bramkę, pomimo że rywal nie miał zbyt wielu okazji. Remis, biorąc pod uwagę okoliczności, cieszy - przyznał Napierała. Jego nazwisko fani, którzy wierzyli do końca, wykrzykiwali jeszcze długo po końcowym gwizdku.
Konferencja prasowa
Janusz Białek (trener Stali): Bardzo emocjonujące spotkanie. Po zdobyciu przepięknej bramki byliśmy uskrzydleni. Udało nam się grać mądrze. Nawet przy stałych fragmentach gry nie było zagrożenia, a tego się obawialiśmy. Napierale wyszedł strzał życia. Szkoda, bo może nie byliśmy lepszym zespołem, ale mogliśmy to wygrać.
Robert Moskal (trener GKS-u): Byliśmy zbyt nerwowi, mnożyły się niedokładności. Goście natomiast świetnie się bronili.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku