GKS Katowice śrubuje passę meczów bez porażki. "Nie ma już takiej presji"
19.04.2012
Gdyby tak uwzględniać tylko tegoroczne mecze, GKS zajmowałby w lidze... czwarte miejsce. Po pechowo przegranym spotkaniu z Ruchem Radzionków na zespół z Katowic nie ma mocnych. Trzy zwycięstwa i dwa remisy sprawiły, że nastroje w drużynie są coraz lepsze.
A w najlepszym humorze był wczoraj Kamil Szymura, który w ostatniej minucie doliczonego czasu gry strzelił swoją pierwszą bramkę dla GKS-u. - W dodatku dała ona nam trzy punkty. Wszedłem tradycyjnie na stały fragment gry. Trochę szczęśliwie, bo piłka przeszła wszystkich, a ja dostawiłem tylko nogę. Dodatkowo futbolówka odbiła się od obrońcy i nabrała dziwnej paraboli lotu - opowiada obrońca.
Szymura nie krył radości z trafienia. Podbiegł do sektora kibiców GKS-u i razem z nimi świętował gola na wagę kolejnych trzech punktów. Za nim podążyli koledzy z zespołu, a rezerwowi... wykonywali efektowne "jaskółki".
- Nieczęsto obrońca strzela gola, więc trzeba było jakoś okazać wielką radość - uśmiecha się Szymura. Tuż po bramce sędzia zakończył mecz, a katowiczanie zaczęli świętować zwycięstwo. Najpierw na środku boiska, potem pod sektorem kibiców.
- Panowała wielka radość. Wszyscy się cieszymy, bo odskakujemy od dołu tabeli. Teraz jedziemy do Bydgoszczy w dobrych nastrojach. Nie ma już takiej presji, bo odbiliśmy się od dna - mówi Szymura.
A w najlepszym humorze był wczoraj Kamil Szymura, który w ostatniej minucie doliczonego czasu gry strzelił swoją pierwszą bramkę dla GKS-u. - W dodatku dała ona nam trzy punkty. Wszedłem tradycyjnie na stały fragment gry. Trochę szczęśliwie, bo piłka przeszła wszystkich, a ja dostawiłem tylko nogę. Dodatkowo futbolówka odbiła się od obrońcy i nabrała dziwnej paraboli lotu - opowiada obrońca.
Szymura nie krył radości z trafienia. Podbiegł do sektora kibiców GKS-u i razem z nimi świętował gola na wagę kolejnych trzech punktów. Za nim podążyli koledzy z zespołu, a rezerwowi... wykonywali efektowne "jaskółki".
- Nieczęsto obrońca strzela gola, więc trzeba było jakoś okazać wielką radość - uśmiecha się Szymura. Tuż po bramce sędzia zakończył mecz, a katowiczanie zaczęli świętować zwycięstwo. Najpierw na środku boiska, potem pod sektorem kibiców.
- Panowała wielka radość. Wszyscy się cieszymy, bo odskakujemy od dołu tabeli. Teraz jedziemy do Bydgoszczy w dobrych nastrojach. Nie ma już takiej presji, bo odbiliśmy się od dna - mówi Szymura.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku