GKS Katowice - Sandecja 2-0. Wyspiarska plama zmazana!

03.08.2013
GKS Katowice zmazał plamę ze Świnoujścia i po dobrym w swoim wykonaniu spotkaniu pokonał Sandecję Nowy Sącz. Dobre zawody w barwach drużyny z Bukowej rozegrali Janusz Gancarczyk i Michał Zieliński.
Wydarzenie
Na niespełna dziesięć minut przed przerwą Sandecja wykonywała rzut rożny, po której GKS Katowice wyprowadził zabójczą kontrę. Z piłką prawym skrzydłem urwał się Janusz Gancarczyk, który zamiast dogrywać do wychodzących z akcją partnerów wpadł z piłką w pole karne gości i dał się sfaulować Marcinowi Cabajowi. Sędzia bez chwili zawahania wskazał na "wapno", a rzut karny na bramkę pewnym strzałem zamienił sam poszkodowany.

Bohater
Grzechem byłoby po tym meczu wskazać jednego bohatera. GKS mógł się podobać jako zespół i miał na boisku indywidualności. Dobre zawody rozegrał wspomniany wcześniej Gancarczyk, aktywni byli też Przemysław Pitry, Bartłomiej Chwalibogowski, Michał Zieliński i wprowadzony na boisko po przerwie Rafał Figiel. Widać, że forma katowiczan idzie w górę.

Rozczarowanie
Słaba postawa Sandecji. Nowosądecka drużyna przez cały mecz nie była w stanie stworzyć klarownej sytuacji pod bramką Łukasza Budziłka. Brakowało zaangażowania, waleczności i ambicji, które wcześniej ten zespół charakteryzowały. Mnożyły się z kolei błędy indywidualne. Na tle dobrze zorganizowanego GKS-u nowosądeczanie wyglądali bardzo mizernie.

Co ciekawego
- Trener Rafał Górak zdecydował się na dokonanie dwóch zmian w wyjściowym zestawieniu w porównaniu z meczem w Świnoujściu. W miejsce Dominika Sadzawickiego zagrał Alan Czerwiński, zaś Krzysztofa Wołkowicza zastąpił Sławomir Duda.

- W Katowicach pojawiło się ok. 150 kibiców gości, wspieranych przez fanów zaprzyjaźnionego GKS-u Tychy.

- GieKSa wynik meczu mogła otworzyć już w pierwszej akcji spotkania. Po dograniu Chwalibogowskiego ustawiony na 9. metrze od bramki Sandecji Pitry nie trafił jednak w futbolówkę...

- Pierwszy kwadrans meczu był wyrównany i... słaby. Bramkarze wtenczas byli bezrobotni, a gra toczyła się głównie w środku pola.

- Jako pierwszy w tym meczu do siatki trafił Zieliński, który po niespełna pół godziny gry urwał się obrońcom i w sytuacji sam na sam pokonał bramkarza gości. Sędzia dopatrzył się jednak - dość kontrowersyjnego - ofsajdu napastnika katowiczan.

- Ostatni kwadrans gry przed przerwą należał bezspornie do GieKSy. Dobre okazje na podwyższenie wyniku mieli Pitry i Gancarczyk, ale piłka nieznacznie chybiała celu.

- Krótko po przerwie swego dopiął "Zielu", który po dograniu piłki z lewego skrzydła i sprytnym zgraniu Pitrego silnym strzałem z półwoleja skierował piłkę w lewy róg bramki Cabaja.

- Po nieco ponad godzinie gry z boiska z urazem zszedł kapitan katowiczan Adrian Napierała. W jego miejsce trener Górak wprowadził jednak nie innego defensora, a... ofensywnie usposobionego Figla. Na środek defensywy cofnął się w związku z tym Kamil Cholerzyński.

- W końcówce meczu kunsztem bramkarskim wykazać musiał się Budziłek, który efektowną paradą wybronił atomowe uderzenie Jozefa Certika z dystansu.

- W odpowiedzi z piłką w pole karne nowosądeczan wpadł Gancarczyk, ale zamiast strzelać dogrywał wzdłuż linii do nabiegającego Arkadiusza Kowalczyka. Piłkę przejął jeden z obrońców Sandecji...

- Ostatnie minuty fragmenty gry przebiegały pod dyktando gospodarzy. Katowiczanie wymienili wtenczas kilkadziesiąt podań, niejednokrotnie ośmieszając piłkarzy z Nowego Sącza. Po długiej wymianie z piłką w pole karne Sandy wpadł Kowalczyk, ale żaden z partnerów nie poszedł mu w sukurs i dobrze wyglądająca akcja spaliła na panewce.
autor: Marcin Ziach

Przeczytaj również