GKS Katowice - Sandecja 2-0. Dzięki Rakelsowi odzyskali honor?
29.10.2011
Wydarzenie
90+3. minuta. Sędzia Jacek Zygmunt podyktował rzut karny, a pewnym egzekutorem jedenastki był Jan Belianczin. Bukowa oszalała z radości, bo zwycięstwo stało się faktem.
Bohater
Deniss Rakels odblokowany na dobre. Łotysz strzelił trzeciego gola w barwach GKS-u. Tym razem po strzale głową. Od razu dodajmy, że Rakels powinien był wyprowadzić katowiczan na prowadzenie już w 8. minucie, kiedy bramkarz Sandecji poślizgnął się i wypuścił piłkę z rąk. Bramka była pusta. Napastnik GKS-u chybił nieznacznie. Potem Rakels spudłował z czterech metrów, po świetnym dośrodkowaniu Tomasza Rzepki.
Rozczarowanie
Marek Kozioł. Jak GKS mógł nie wykorzystał faktu, że piłka w ogóle nie słuchała się bramkarza Sandecji? Co strzał, wypadała mu z rąk. W dodatku dwukrotnie Kozioł się poślizgnął i przewrócił. Za pierwszym razem, w 8. minucie meczu, Deniss Rakels miał dzięki temu znakomitą szansę. Skierował piłkę w stronę pustej bramki. I... chybił o centymetry. Im dalej w las tym ciekawiej. Piłka trafiała Kozioła w czoło, albo lądowała na linii bramkowej, po tym jak tracił równowagę.
Co ciekawego
- Kibicom GKS-u udzieliła się atmosfera Święta Zmarłych. Na nieczynnym sektorze utworzyli krzyż ze zniczy.
- Rafał Górak zdecydował się na identyczną jedenastkę, która wyszła w meczu z GKS-em Katowice. Warto było, bo drużyna odniosła kolejne zwycięstwo.
- Sandecja nie przegrała 10 ligowych spotkań przed przyjazdem do Katowic. Seria ta jest już przeszłością.
- Ledwie 13 minut spędził na boisku Adrian Napierała. Obrońca GKS-u z powodu urazu został zmieniony przez Tomasza Hołotę.
- Najlepszej okazji dla Sandecji nie wykorzystał Dariusz Gawęcki. Przestrzelił on po dobrym dośrodkowaniu Marcina Woźniaka. Działacze z Nowego Sącza wstali i złapali się za głowy.
90+3. minuta. Sędzia Jacek Zygmunt podyktował rzut karny, a pewnym egzekutorem jedenastki był Jan Belianczin. Bukowa oszalała z radości, bo zwycięstwo stało się faktem.
Bohater
Deniss Rakels odblokowany na dobre. Łotysz strzelił trzeciego gola w barwach GKS-u. Tym razem po strzale głową. Od razu dodajmy, że Rakels powinien był wyprowadzić katowiczan na prowadzenie już w 8. minucie, kiedy bramkarz Sandecji poślizgnął się i wypuścił piłkę z rąk. Bramka była pusta. Napastnik GKS-u chybił nieznacznie. Potem Rakels spudłował z czterech metrów, po świetnym dośrodkowaniu Tomasza Rzepki.
Rozczarowanie
Marek Kozioł. Jak GKS mógł nie wykorzystał faktu, że piłka w ogóle nie słuchała się bramkarza Sandecji? Co strzał, wypadała mu z rąk. W dodatku dwukrotnie Kozioł się poślizgnął i przewrócił. Za pierwszym razem, w 8. minucie meczu, Deniss Rakels miał dzięki temu znakomitą szansę. Skierował piłkę w stronę pustej bramki. I... chybił o centymetry. Im dalej w las tym ciekawiej. Piłka trafiała Kozioła w czoło, albo lądowała na linii bramkowej, po tym jak tracił równowagę.
Co ciekawego
- Kibicom GKS-u udzieliła się atmosfera Święta Zmarłych. Na nieczynnym sektorze utworzyli krzyż ze zniczy.
- Rafał Górak zdecydował się na identyczną jedenastkę, która wyszła w meczu z GKS-em Katowice. Warto było, bo drużyna odniosła kolejne zwycięstwo.
- Sandecja nie przegrała 10 ligowych spotkań przed przyjazdem do Katowic. Seria ta jest już przeszłością.
- Ledwie 13 minut spędził na boisku Adrian Napierała. Obrońca GKS-u z powodu urazu został zmieniony przez Tomasza Hołotę.
- Najlepszej okazji dla Sandecji nie wykorzystał Dariusz Gawęcki. Przestrzelił on po dobrym dośrodkowaniu Marcina Woźniaka. Działacze z Nowego Sącza wstali i złapali się za głowy.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku