GKS Katowice - Polkowice 5-0. Przełamanie w świetnym stylu!

14.09.2011
Piłkarze GKS-u Katowice przełamali się równo po czterech miesiącach! Drużyna z Bukowej zdemolowała KS Polkowice, dzięki czemu Rafał Górak może się cieszyć z pierwszego zwycięstwa od objęcia tego zespołu.
Wydarzenie
Ledwo rozpoczęła się druga połowa. Polkowice ruszyły do odrabiania strat. Ich pierwszy atak zatrzymał Adrian Napierała. Obrońca GKS-u wyprowadził od razu akcję ofensywną, a że nikt mu nie przeszkadzał, przebiegł z piłką dobre kilkadziesiąt metrów i... huknął z około 20 metrów. Uderzenie "stadiony świata"! Bramkarz Polkowic był bezradny. 

Bohater
Oczywiści Adrian Napierała. Come back w wielkim stylu. Był to bowiem pierwszy ligowy mecz tego doświadczonego zawodnika w podstawowym składzie zespołu z Bukowej. Od razu okraszony zdobyciem dwóch bramek, a przecież mowa o środkowym obrońcy. O drugiej bramce już napisaliśmy. Pierwsza została zdobyta głową, po stałym fragmencie gry. Dodajmy, że Napierała był nie tylko skuteczny w ataku, ale również w destrukcji. Trener Rafał Górak pozwolił, by kibice mogli nagrodzić bohatera owacją na stojąco, ściągając Napierałę z boiska w końcówce meczu.

Rozczarowanie
Marcin Nowak. Były obrońca Piasta Gliwice pod prysznic powędrował wyjątkowo szybko, bo ledwo po rozpoczęciu drugiej odsłony. Sędzia nie miał wątpliwości, że zawodnik gości "zasłużył" na dwie żółte kartki.

Co ciekawego
- "Szukamy sponsora z kasą. Kibice GieKSy” – transparent tej treści został wywieszony przy Bukowej. Dodajmy, że początkowo ich doping był niemrawy. Rozkręcił się dopiero po około kwadransie gry.

- Zdecydowanie najwięcej okazji do zdobycia bramki miał Damian Chmiel. Po kilkudziesięciu sekundach zawodnik GKS-u znalazł się w pierwszej dogodnej sytuacji. Potem miał jeszcze 2-3 kolejne. Wreszcie w ładny sposób wykończył akcję, którą skonstruował Grzegorz Goncerz. Bramkarz zdołał sparować strzał "Gonziego", lecz przy dobitce Chmiela był bezradny.

- Mocnych strzałów z dystansu było zresztą więcej. Mateusz Niechciał uderzył podobnie jak Goncerz. Efekt? Identyczny. Szymański sparował piłkę i dopadł do niej Mateusz Zachara. To nie koniec. Piątą bramkę zdobył Tomasz Hołota. Również po soczystym strzale z daleka. 

- Polkowice najgroźniejsze były po... stracie czwartej bramki. Od tego momentu zaczęły śmiało atakować i tylko za sprawą Witolda Sabeli goście nie pokusili się o honorowego gola.

- Na meczu pojawili Marcin Kuźba i Michał Chałbiński, napastnicy, którzy strzelili sporo bramek na boiskach ekstraklasy.

- Mocna była również delegacja chorzowskiego Ruchu. Obok Ireneusza Króla zasiadł Dariusz Smagorowicz, przewodniczący rady nadzorczej klubu z Chorzowa. Na meczu był również dyrektor Mirosław Mosór. Być może obiektem ich zainteresowania był Damian Ałdaś. O transferze tego zawodnika z Polkowic do Ruchu mówiło się latem.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również