GKS Katowice - Polkowice 1-0. Jacek Gorczyca grał za trzech...
07.05.2011
Wydarzenie
Mateusz Niechciał dośrodkował piłkę z rzutu rożnego wprost na głowę nabiegającego Jacka Kowalczyka. Przysnął bramkarz Polkowic, więc kapitan katowiczan nie miał problemów ze zdobyciem gola. Potem jeszcze kilka razy zagrażał bramce Górnika po stałych fragmentach gry.
Bohater
Jacek Gorczyca. Trudno zliczyć wszystkie strzały, które obronił bramkarz GKS-u. To bez wątpienia dzięki niemu katowiczanie nie stracili dzisiaj gola. Najczęściej robotę dawał mu Mateusz Piątkowski. Gorczyca dwoił się i troił. Bronił nogami, rękoma, a jak trzeba było, to wyszedł przed pole karne i interweniował głową.
Rozczarowanie
Skuteczność Górnika. Gdyby goście wykorzystali chociaż co czwartą dogodną sytuację, to wygraliby dzisiaj przy Bukowej.
Co ciekawego
- Minutą ciszy uczczono pamięć Adama, znanego przy Bukowej jako "Piknik". Kibic ten rozwijał organizację kibicowską. Zmarł kilka dni temu
- Po 10. minutach gry kibice z "blaszoka" opuścili swoją trybunę, wywieszając transparent znany już z innych piłkarskich stadionów: "trybuna zamknięta na wniosek Donalda Tuska". Najlepsze, że jeden z kibiców nie chciał opuścić swojego miejsca. W końcu dał się jednak przekonać...
- W 45. minucie na sytuację sam na sam z Jackiem Gorczycą wyszedłby Mateusz Piątkowski. Sędziowie dopatrzyli się pozycji spalonej napastnika Górnika. Z wysokości trybun decyzja ta wydawała się mocno kontrowersyjna.
- Grę pokazową w przerwie meczu rozegrali zawodnicy AZS Silesia Miners. To najstarsza drużyna futbolu amerykańskiego w naszym regionie.
- Wojciech Stawowy zatrzymał swoją drużynę na dobre 3-4 minuty dłużej w szatni, niż przepisowy kwadrans. Najwyraźniej szkoleniowiec GKS-u miał sporo do przekazania swoim piłkarzom.
- W trakcie drugiej połowy meczu dojechali na Bukową Mateusz Sroka, Piotr Piechniak, Tomasz Owczarek i Adrian Napierała. Cała czwórka znalazła się w zespole rezerw.
- GKS prowadził 1-0, lecz kibice i tak zaczęli gwizdać, widząc nieporadną postawę zespołu.
- W końcówce GKS przeprowadził trzecią zmianę. Przez dłuższą chwilę nie było jednak wiadome, kto ma zejść z boiska. Sędzia techniczny dopiero po kilku sekundach spostrzegł, że tablica nie wyświetla numeru, co wywołało śmiechy na trybunach.
Mateusz Niechciał dośrodkował piłkę z rzutu rożnego wprost na głowę nabiegającego Jacka Kowalczyka. Przysnął bramkarz Polkowic, więc kapitan katowiczan nie miał problemów ze zdobyciem gola. Potem jeszcze kilka razy zagrażał bramce Górnika po stałych fragmentach gry.
Bohater
Jacek Gorczyca. Trudno zliczyć wszystkie strzały, które obronił bramkarz GKS-u. To bez wątpienia dzięki niemu katowiczanie nie stracili dzisiaj gola. Najczęściej robotę dawał mu Mateusz Piątkowski. Gorczyca dwoił się i troił. Bronił nogami, rękoma, a jak trzeba było, to wyszedł przed pole karne i interweniował głową.
Rozczarowanie
Skuteczność Górnika. Gdyby goście wykorzystali chociaż co czwartą dogodną sytuację, to wygraliby dzisiaj przy Bukowej.
Co ciekawego
- Minutą ciszy uczczono pamięć Adama, znanego przy Bukowej jako "Piknik". Kibic ten rozwijał organizację kibicowską. Zmarł kilka dni temu
- Po 10. minutach gry kibice z "blaszoka" opuścili swoją trybunę, wywieszając transparent znany już z innych piłkarskich stadionów: "trybuna zamknięta na wniosek Donalda Tuska". Najlepsze, że jeden z kibiców nie chciał opuścić swojego miejsca. W końcu dał się jednak przekonać...
- W 45. minucie na sytuację sam na sam z Jackiem Gorczycą wyszedłby Mateusz Piątkowski. Sędziowie dopatrzyli się pozycji spalonej napastnika Górnika. Z wysokości trybun decyzja ta wydawała się mocno kontrowersyjna.
- Grę pokazową w przerwie meczu rozegrali zawodnicy AZS Silesia Miners. To najstarsza drużyna futbolu amerykańskiego w naszym regionie.
- Wojciech Stawowy zatrzymał swoją drużynę na dobre 3-4 minuty dłużej w szatni, niż przepisowy kwadrans. Najwyraźniej szkoleniowiec GKS-u miał sporo do przekazania swoim piłkarzom.
- W trakcie drugiej połowy meczu dojechali na Bukową Mateusz Sroka, Piotr Piechniak, Tomasz Owczarek i Adrian Napierała. Cała czwórka znalazła się w zespole rezerw.
- GKS prowadził 1-0, lecz kibice i tak zaczęli gwizdać, widząc nieporadną postawę zespołu.
- W końcówce GKS przeprowadził trzecią zmianę. Przez dłuższą chwilę nie było jednak wiadome, kto ma zejść z boiska. Sędzia techniczny dopiero po kilku sekundach spostrzegł, że tablica nie wyświetla numeru, co wywołało śmiechy na trybunach.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku