GKS Katowice - Pogoń Siedlce 1:0. Zasłużona wygrana po samobójczym trafieniu.

19.03.2016
Zasłużone choć wymęczone zwycięstwo GieKSy nad Pogonią Siedlce. Po bardzo słabej pierwszej połowie, w drugiej kibice nie mogli narzekać na brak emocji.
Łukasz Sobala/PressFocus
Obie drużyny rozpoczęły spotkanie ostrożnie bojąc się stracić gola. W efekcie do 38 minuty nie oddano żadnego celnego strzału na bramkę. Katowiczanie grali tak jak zapowiadali przed meczem, czyli skrzydłami, ale niewiele z tego wynikało. Goście mądrze się bronili i wyczekiwali na okazje do kontr. W pierwszej połowie godne odnotowania były zaledwie dwie sytuacje po których Grzegorz Goncerz był bliski pokonania Rafała Misztala.
Po przerwie pierwsi śmielej zaatakowali goście i gdyby w 48 minucie Świerblewski skorzystał z zamieszania mogło być 0:1. Ta sytuacja podziałało mobilizująco na podopiecznych trenera Brzęczka. GieKSa ruszyła w końcu do zdecydowanych ataków. Szczęścia próbowali m.in. Duda po strzale którego Misztal sparował piłkę na słupek, potem precyzji zabrakło Flisowi, który z kilku metrów posłał piłkę wysoko nad poprzeczkę. W 67 minucie trener Brzęczek miał nosa wprowadzając za Iwana Pawła Szołtysa. Młody pomocnik GieKSy osiem minut po wejściu na boisko „zatańczył” w polu karnym gości i posłał piłkę obok wybiegającego Misztala, piłka odbiła się od Rafała Zembrowskiego i ku rozpaczy gości wpadła do siatki. Po golu zrobił się nerwowo. Dwukrotnie wejściach zawodników z Siedlec piłkarze obu drużyn wdali się w przepychanki. Emocje sięgnęły zenitu w doliczonym czasie gry. Najpierw odbita piłka po strzale Sołtysa trafiła do będącego 5 metrów od bramki Goncerza, ale jego strzał obronił bramkarz Pogoni, a chwilę później trybuny zamarły, gdy Daniel Gołębiewski minimalnie strzelił głową obok słupka. W odpowiedzi Paweł Szołtys był w sytuacji sam na sam z Misztalem, ale również posłał piłkę obok bramki i po chwili sędzia zakończył spotkanie, w którym wygrana gospodarzy była w pełni zasłużona.


Wydarzenie
Fatalna kontuzja Filipa Burkhardta. „Bury" w walce o piłkę najprawdopodobniej doznał urazu stawu skokowego i na noszach opuścił boisko. Pesymistyczne prognozy mówią nawet o końcu sezonu dla pomocnika GKS.

Bohater
Paweł Szołtys. Jego wejście na boisku spowodowało, że co chwila pod bramką gości robiło się gorąco. No i to po akcji "Szołtiego" padła zwycięska bramka dla gospodarzy.

Rozczarowanie
Adam Duda. Najlepszy strzelec gości był dzisiaj zupełnie niewidoczny i został w drugiej połowie słusznie zmieniony przez Gołębiewskiego - ten mógł w końcówce doprowadzić do remisu.

Co ciekawego?

- piłkarze Pogoni nietypowo dla większości drużyn stanęli przed meczem w kole przy ławce rezerwowych, gdzie bojowy okrzyk wydała cała kadra meczowa wraz ze sztabem trenerskim.

- już po 18 minutach pierwsi kibice na trybunie głównej zaczęli głośno krzyczeć w stronę swoich piłkarzy: „grajcie coś!" Mieli rację, bo o pierwszej połowie lepiej zapomnieć.

- pierwsze oklaski rozległy się na Bukowej po pół godzinie gry. Brawa otrzymał... arbiter główny za zmianę decyzji sędziego liniowego.

- pierwsza groźna akcja miała miejsce w 33 minucie. Oliver Praznovsky będąc około 25 metrów od bramki doskonałym podaniem obsłużył Grzegorza Goncerza, a ten stojąc na 11 metrze minimalnie przeniósł piłkę nad poprzeczką.

- pierwszy celny strzał na bramkę oddał dopiero w 35 minucie Mariusz Rybicki, ale jego słabe uderzenie z dystansu bez problemu złapał Kuchta. Było to jedyne celne uderzenie w tej części gry.

- w 38 minucie w walce o piłkę bolesnej kontuzji kolana doznał Filip Burkhardt. Krzyk pomocnika GieKSy było słychać na całym stadionie. Zaraz potem "Burego" zniesiono na noszach.

- w doliczonym czasie gry pierwszej połowy, po dośrodkowaniu Marcina Flis z rzutu rożnego „Gozno" minimalnie chybił po strzale głową.

- w 48 minucie bardzo blisko zdobycia gola był stojący kilka metrów od bramki Damian Świerblewski. Na szczęście dla gospodarzy nie wykorzystał zamieszania pod bramką Kuchty i piłka wyszła tylko na rzut rożny.

- w 66 minucie piękne uderzenie Sławomira Dudy z około 25 metrów Misztal sparował na słupek.

- gdyby dwie minut później Marcin Flis strzelając z czterech metrów zamiast siły użył więcej precyzji GKS objął by prowadzenie.

- kwadrans przed końcem wprowadzony osiem minut wcześniej Paweł Szołtys zatańczył w polu karnym gości i strzelił obok wybiegającego Misztala, piłka odbiła się od Rafała Zembrowskiego i ku rozpaczy gości wpadła do siatki.

- stracona w pechowy sposób bramka źle wpłynęła na nerwy gości, bo w 82 minucie skoczyli do siebie Świerblewski z Pielorzem i zakotłowało się na środku boiska, a dwie minuty później ostrym wejściem z kolei „popisał się" Paczkowski i znów doszło do przepychanek zawodników obu drużyn.

- sędzia Artur Aluszyk pokazał aż 10 żółtych kartek z czego aż siedem gospodarzom. Co ciekawe w swoim ostatnim meczu arbiter ze Szczecina również pokazał 10 żółtych kartoników. Wtedy jednak po równo obdzielił nimi piłkarzy Dolcanu i Miedzi.

- to nie był dzień króla strzelców 1 ligi. Pomimo wielu sytuacji Grzegorz Goncerz nie pokonał ani razu Misztala, nawet w tak dogodnej sytuacji jak ta w 90 minucie meczu. Odbita po strzale Sołtysa piłka trafiła do „Gonza” będącego 5 metrów do bramki. Ten strzelił, ale bramkarz Pogoni i tym razem nie dał się pokonać.

- w doliczonym czasie gry gospodarze wrócili z dalekiej podróży gdy Daniel Gołębiewski minimalnie strzelił głową obok słupka. To mogło się zemścić na gościach, bo w odpowiedzi Paweł Szołtys był w sytuacji sam na sam z Misztalem, ale również posłał piłkę obok bramki.

 
GKS Katowice - Pogoń Siedlce 1:0 (0:0)
1:0 - Zembrowski (sam.), 75 min


GKS: Kuchta - Czerwiński, Kamiński, Praznovsky, Flis - Pielorz, Burkhardt (39.S.Duda) - Bębenek, Iwan (67. Szołtys), Wołkowicz (81. Leimonas) - Goncerz. Trener Jerzy Brzęczek.

Pogoń: Misztal – Augustyniak, Zembrowski, Żytko, Chyła – Jonkisz, Dybiec (61. Osoliński), Paczkowski, Świerblewski, Rybicki – A.Duda (70. Gołębiewski). Trener Marcin Sasal.


Żółte kartki: Dybiec 51 min, Świerblewski 82 min, Paczkowski 84 min - Duda 44 min, Wołkowicz 62 min, Praznovsky 69 min, Goncerz 73 min, Szołtys 78 min, Pielorz 82 min, Kuchta 84 min

Sędziował: Artur Aluszyk (Szczecin).

Widzów: 2000 (gości brak).
źródło: SportSlaski.pl
autor: Tomasz Pikul

Przeczytaj również