GKS Katowice - Pogoń 0-2. "GieKSa" przestała strzelać u siebie

12.10.2011
Piłkarze GKS-u Katowice nie strzelili gola przy Bukowej od trzech spotkań. Przełamała się z kolei Pogoń Szczecin - po trafieniach Emila Nolla i Donalda Djousee'a "Portowcy" wygrali pierwszy raz na wyjeździe.
Wydarzenie
W 26. minucie GKS najpierw miał sporo szczęścia - Edi Andradina potężnie uderzył w słupek . Później los się odwrócił. Z rzutu wolnego dośrodkowywał ten, który chwilę wcześniej strzelał, a głową piłkę do siatki skierował Emil Noll.

Rozczarowanie

Jeszcze pięć dni temu katowiczanie mieli w lidze tylko dziewięć straconych bramek. Dzisiaj mają ich już 15. W meczu z Pogonią defensywa GKS-u na dużo pozwalała graczom ze Szczecina. Było to widać zwłaszcza przy golu na 0-2, gdy nikt nie przeszkodził Donaldowi Djousse w pakowaniu piłki do siatki.

Bohater
Emil Noll. Pewny w obronie, skuteczny w ataku. To on wyprowadził swój zespół na prowadzenie w pierwszej połowie.

Co ciekawego:

- Piłkarze obu drużyn wyszli na mecz w specjalnych koszulkach, upamiętniających dzień dawcy szpiku kostnego.

- W kadrze na mecz zabrakło Adriana Napierały, który ostatnio zmagał się z kontuzją. Nie było też Denissa Rakelsa, który wczoraj wystąpił w meczu reprezentacji młodzieżowej Łotwy.

-W barwach Pogoni wystąpiło kilku zawodników, którzy mają za sobą grę w śląskich klubach. Petr Hricko występował w Polonii Bytom, Błażej Radler w Górniku Zabrze, a Robert Mandrysz w Gwarku Zabrze. Na ławce mecz rozpoczął Piotr Petasz, który w przeszłości grał Piaście Gliwice.

- Po raz pierwszy w tym sezonie mecz GKS-u Katowice transmitowała telewizja Orange Sport.

- "Gdzie jest ta GieKSa, Centrozap, gdzie jest ta GieKSa" - śpiewali kibice tuż po drugiej bramce dla Pogoni.

- Chwilę po drugim golu gości piłka wpadła do bramki Pogoni. Sędzia jednak nie uznał trafienia Jacka Kowalczyka, ponieważ liniowy zasygnalizował spalonego. Niesłusznie.

- Kilka minut po sytuacji ze spalonym w poprzeczkę uderzył Bartłomiej Chwalibogowski.

- Wielkie problemy ze złapaniem piłki w doliczonym czasie gry pierwszej połowy miał Witold Sabela. Bramkarz GKS-u dwukrotnie nie wyłapał dośrodkowania z rzutu rożnego.
autor: Adrian Waloszczyk

Przeczytaj również