GKS Katowice - Nieciecza 1-1. Kolejny "swojak" Kamińskiego...

21.05.2014
GKS Katowice nie zdołał drugi raz z rzędu wygrać na własnym stadionie. Tym razem na przeszkodzie stanął... obrońca GieKSy, Mateusz Kamiński, który w drugiej połowie wpakował piłkę do własnej siatki.
Łukasz Laskowski/Pressfocus
Wydarzenie
Grający dzisiaj na "10", Rafał Figiel dobrze dośrodkował z lewej strony boiska, a stojący kilka metrów od bramki Grzegorz Goncerz głową wpakował piłkę do siatki, dzięki czemu GieKSa wyszła na prowadzenie. "Gonzo" zdobył gola w drugim meczu u siebie z rzędu. Tym razem jednak jego bramka nie dała katowiczanom trzech punktów...

Bohater
Może nie miał jakiś niezwykłych i efektownych parad, ale Sebastian Nowak w kilku sytuacjach uratował gości przed utratą gola. Jeszcze w pierwszej połowie wygrał pojedynek sam na sam z Goncerzem. Ten sam zawodnik, na kwadrans przed końcem spotkania, próbował zaskoczyć golkipera uderzeniem głową po rzucie rożnym. Bezskutecznie. Nie potrafił go pokonać także Przemysław Pitry, który po przerwie przeprowadził ładną akcję, jednak strzelił w środek bramki...

Rozczarowanie
Goście z Niecieczy byli dzisiaj nieskuteczni, stwarzali sobie mniej sytuacji niż gospodarze, a mimo to, zdołali zdobyć bramkę. Z prawej strony centrował Jakub Biskup, a w polu karnym wślizgiem piłkę do siatki skierował... Mateusz Kamiński, który w tym sezonie ma niebywałego pecha. To jego trzecie samobójcze trafienie w obecnych rozgrywkach! Bez pomocy katowiczan, goście nic by dzisiaj przy Bukowej nie wskórali...

Co ciekawego:
- Mecz z trybun oglądał obrońca Górnika Zabrze i były piłkarz GKS-u Katowice, Paweł Olkowski.

- Trener Kazimierz Moskal, jak zapowiadał, przeprowadził w wyjściowym składzie kilka zmian. Po raz pierwszy w I lidze zagrał Aleksander Januszkiewicz. Za wysuniętym Przemysławem Pitrym grał Rafał Figiel. Na skrzydło wrócił Grzegorz Goncerz.

- Trener Piotr Mandrysz jeszcze przed przerwą zmienił dwóch zawodników. Z boiska zeszli Damian Piotrowski i Dariusz Jarecki. W ich miejsce na placu gry pojawili się Jakub Biskup i Jakub Kiełb. Ten pierwszy miał dobrą okazję do zdobycia gola - przegrał jednak pojedynek z Łukaszem Budziłkiem.

- Przysnęło się obrońcom z Katowic pod koniec spotkania. Defensywie uciekł Piotr Ceglarz, który po dośrodkowaniu z prawej strony uderzył mocno, ale niecelnie.

- W końcówce meczu na boisku pojawił się Michał Zieliński, który w doliczonym czasie gry, z dosyć ostrego kąta, uderzył w boczną siatkę.

- GieKSa nie ma już nawet matematycznych szans na awans. Na trzy kolejki przed końcem sezonu, katowiczanie tracą 10 punktów do drugiego GKS-u Bełchatów.

- To piąty mecz z rzędu GKS-u na własnym stadionie bez porażki.
źródło: GKS Katowice / SportSlaski.pl

Przeczytaj również