GKS Katowice może dzisiaj pomóc... napastnikowi Piasta Gliwice
27.05.2012
Napastnik Sandecji strzelił w tym sezonie 16 bramek. Zaledwie jedno trafienie więcej ma Wojciech Kędziora z Piasta Gliwice. Przy Okrzei pewnie będą trzymać kciuki za dobrą grę defensywy GKS-u. - Chciałbym powalczyć o koronę króla strzelców. Mam nadzieję, że teraz, skoro nie ma już takiego ciśnienia, będzie łatwiej - liczy Aleksander.
Kędziora będzie musiał rywalizować z obrońcami Zawiszy Bydgoszcz. Wydaje się więc, że Aleksander będzie miał ułatwione zadanie. W końcu w ostatnich dwóch potyczkach GKS stracił sześć bramek. 32-letni gracz inaczej na to patrzy. - Jeżeli już porównujemy sytuacje, to ja mam utrudnione zadanie. Gram w zespole dużo słabszym, który stwarza sobie o wiele mniej sytuacji strzeleckich. Gra też słabiej w piłkę o Piasta - zauważa.
W czerwcu Aleksandrowi kończy się kontrakt z Sandecją. Czołowy strzelec ligi, mimo że już wiekowy, może stać się transferowym celem drużyn z ekstraklasy. Kto wie, może tak zawodnik ponownie trafi na Śląsk? W swoim piłkarskim CV ma już zapisane dwa nasze kluby.
- Bardzo dobrze i miło wspominam okres gry na Śląsku. Górnik Zabrze był klubem, w którym zaistniałem w ekstraklasie. Gdy odchodziłem z niego i z Odry Wodzisław, zespoły te były w dobrej sytuacji w tabeli - wspomina Aleksander. - A co do mojej przyszłości, to zaczynam o niej myśleć po meczu z GieKSą. Powrót na Śląsk? Wszystko w piłce jest możliwe. Nauczyłem się już, że wszystko się może zdarzyć - dodaje.
Jako ciekawostkę przed dzisiejszą potyczką można jeszcze przypomnieć ostatni mecz obu tych zespołów. Miał on miejsce na początku lutego i zapamiętali go bardzo dobrze wszyscy jego uczestnicy. - Było ponad 20 stopni mrozu. Nie dało się biegać, bo płuca zamarzały. Teraz będzie cieplej i mam nadzieję, że też wynik będzie bramkowy, bo wtedy zakończyło się wynikiem 0-0 - przypomina napastnik.
Sandecja Nowy Sącz - GKS Katowice
niedziela, 17:00
sędziuje Tomasz Kwiatkowski (Warszawa)
Kędziora będzie musiał rywalizować z obrońcami Zawiszy Bydgoszcz. Wydaje się więc, że Aleksander będzie miał ułatwione zadanie. W końcu w ostatnich dwóch potyczkach GKS stracił sześć bramek. 32-letni gracz inaczej na to patrzy. - Jeżeli już porównujemy sytuacje, to ja mam utrudnione zadanie. Gram w zespole dużo słabszym, który stwarza sobie o wiele mniej sytuacji strzeleckich. Gra też słabiej w piłkę o Piasta - zauważa.
W czerwcu Aleksandrowi kończy się kontrakt z Sandecją. Czołowy strzelec ligi, mimo że już wiekowy, może stać się transferowym celem drużyn z ekstraklasy. Kto wie, może tak zawodnik ponownie trafi na Śląsk? W swoim piłkarskim CV ma już zapisane dwa nasze kluby.
- Bardzo dobrze i miło wspominam okres gry na Śląsku. Górnik Zabrze był klubem, w którym zaistniałem w ekstraklasie. Gdy odchodziłem z niego i z Odry Wodzisław, zespoły te były w dobrej sytuacji w tabeli - wspomina Aleksander. - A co do mojej przyszłości, to zaczynam o niej myśleć po meczu z GieKSą. Powrót na Śląsk? Wszystko w piłce jest możliwe. Nauczyłem się już, że wszystko się może zdarzyć - dodaje.
Jako ciekawostkę przed dzisiejszą potyczką można jeszcze przypomnieć ostatni mecz obu tych zespołów. Miał on miejsce na początku lutego i zapamiętali go bardzo dobrze wszyscy jego uczestnicy. - Było ponad 20 stopni mrozu. Nie dało się biegać, bo płuca zamarzały. Teraz będzie cieplej i mam nadzieję, że też wynik będzie bramkowy, bo wtedy zakończyło się wynikiem 0-0 - przypomina napastnik.
Sandecja Nowy Sącz - GKS Katowice
niedziela, 17:00
sędziuje Tomasz Kwiatkowski (Warszawa)
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku