GKS Katowice - ŁKS 1-2. GieKSa drużyną z większymi problemami...
Wydarzenie
GieKSa mogła sobie ustawić mecz już na samym jego początku. Lewą stroną ładnie przedzierał się Dominik Kruczek. Odegrał piłkę do Krzysztofa Wołkowicza, który centrował w pole karne. Z kilku metrów uderzał Marcin Pietroń. Trafił jednak w bramkarza. Ta sytuacja zemściła się kwadrans później. Witolda Sabelę pokonał Michal Farkasz, którego futbolówka pechowo trafiła w nogę po zagraniu zawodnika gości.
Bohater
Drugą bramkę dla łodzian zdobył Paweł Sasin. Pomocnik z łatwością ograł defensywę katowiczan i z kilku metrów uderzył po ziemi. Wślizgiem piłkę wybijał Wołkowicz. Był już jednak za linią bramkową...
Rozczarowanie
Jeszcze przed przerwą GieKSa mogła zdobyć bramkę kontaktową. Z dystansu mocno uderzał Przemysław Pitry. Bogusław Wyparło odbił piłkę przed siebie. Głową dobijał Krzysztof Wołkowicz, ale futbolówka trafiła w rękę obrońcę ŁKS-u i sędzia wskazał na 11. metr. Rzutu karnego nie wykorzystał Mateusz Kamiński, który uderzył za słabo. "Bodzio W" obronił...
Co ciekawego:
- Mecz z trybun oglądali m.in. Jacek Kowalczyk (półroczna dyskwalifikacja), Jan Belianczin (kontuzja) oraz Bartłomiej Chwalibogowski, o którym mówi się, że w przyszłym tygodniu wróci do GieKSy.
- Na trybunie głównej zasiadł również Tomasz Rzepka, który pożegnał się z Katowicami po zakończeniu poprzedniego sezonu, a wczoraj na naszym portalu zapowiedział, że prawdopodobnie zakończy przygodę z piłką. Kogo jeszcze można było wypatrzeć? Trzech Marków: Koniarka, Motykę oraz Szczerbowskiego.
- Bardzo dobrze grał Wołkowicz. Nie tylko wywalczył rzut karny, ale też często zagrażał bramce Wyparły. Pod koniec pierwszej połowy trafił w słupek.
- Trener Rafał Górak w przerwie dobrze zmotywował swoich zawodników. Po rozpoczęciu drugiej części gry Farkasz zrehabilitował się za pechową interwencję przy pierwszym trafieniu i świetnie zacentrował do Pitrego, który uderzeniem z pierwszej piłki nie dał szans golkiperowi ŁKS-u.
- Chwilę później do wyrównania mógł doprowadzić Pietroń, który dostał piłkę w polu karnym. Uderzył jednak w Wyparłę.
- Pod koniec spotkania sam na sam z Sabelą znalazł się Paweł Kaczmarek. Zanim jednak opanował piłkę, zdołał wrócić Kruczek, który wślizgiem wybił piłkę na róg.
- W doliczonym czasie gry niebywale zakotłowało się pod bramką gości. GKS kilkakrotnie mógł skierować piłkę do siatki, ale nikomu nie udało się tego uczynić. Katowiczanie domagali się jeszcze rzutu karnego, bowiem Adrian Napierała był przytrzymywany przez rywala.