GKS Katowice - KSZO 4-1. "Inni powinni brać z nich przykład!"
13.10.2009
- Patrząc na wynik, mogłoby się wydawać, że to był dla nas łatwy mecz. Ale nic bardziej mylnego - trener Adam Nawałka bardzo trzeźwo oceniał przebieg boiskowych zdarzeń. I trudno się z nim nie zgodzić, bo goście z Ostrowca Świętokrzyskiego pokazali na Bukowej dobrą piłkę. - Serce mi zadrżało, gdy rywale zdobyli kontaktowego gola - Krzysztof Kaliciak nie mógł odżałować sytuacji, po której na listę strzelców strzałem głową wpisał się Skórnicki.
Nagle katowiczanom zaczęło spoglądać w oczy widmo utraty pokaźnej przecież przewagi. - Po tym, jak Robaszek trafił w poprzeczkę, wróciliśmy z dalekiej podróży - zaznaczał Kamil Cholerzyński. - Były kłopoty. Zrzucam to na garb niedoświadczenia chłopaków - podkreślał z kolei Nawałka. Ale młodość to przecież też finezja. A tej w GKS-ie nie brakuje. Dzisiaj najwięcej miał jej w sobie wspomniany Kaliciak, który w pierwszej połowie trafił do siatki pięknym lobem zza pola karnego, a po przerwie dorzucił bramkę po "profesorskim" uderzeniu głową.
- I właśnie wtedy ten mecz się dla nas skończył. Szkoda, bo w drugą odsłonę weszliśmy naprawdę fajnie. Dominowaliśmy... - rozkładał ręce Robert Kasperczyk, szkoleniowiec gości. Mógł też mieć spore pretensje do Stachurskiego, który za sprawą dwóch żółtych kartek nie wytrwał na boisku nawet godzinę. Tymczasem GieKSie z każdą minutą wychodziło coraz więcej. Kapitalnie w ofensywie prezentował się... Kamiński. Asysta, jaką popisał się przy trafieniu Mikulenasa, to - jak na środkowego obrońcę - coś doprawdy niespotykanego.
Lekko zawiedziony mógł być jedynie Bartosz Iwan, który w samej końcówce "zaliczył" poprzeczkę. - Nie miałem już z tą piłką co zrobić. Musiałem uderzać. Byłaby piękna bramka - rzucił popularny "Ajwen". Na osłodę zostało mu jednak trafienie, które rozpoczęło cały ten strzelecki festiwal. Może już nie tak piękne, ale... W Katowicach to i tak był fantastyczny wieczór.
Konferencja prasowa
Robert Kasperczyk (trener KSZO): Problemy GKS-u w żadnym wypadku nie przekładają się na postawę jego zawodników. Inni powinni brać z nich przykład! Co do samego meczu... Zwycięstwo gospodarzy jest jak najbardziej zasłużone. U nas wypadli ostatnio tacy gracze jak Wróbel, Kardas czy Kanarski. Lepiłem to wszystko jak mogłem.
Adam Nawałka (trener GKS-u): Pierwszą bramkę strzeliliśmy po rozegraniu stałego fragmentu gry. A to element, na który zwracamy dużą uwagę na treningach. Ważny był dzisiaj dla nas doping kibiców. W trudnych momentach żywiołowo nas wspierali.
Nagle katowiczanom zaczęło spoglądać w oczy widmo utraty pokaźnej przecież przewagi. - Po tym, jak Robaszek trafił w poprzeczkę, wróciliśmy z dalekiej podróży - zaznaczał Kamil Cholerzyński. - Były kłopoty. Zrzucam to na garb niedoświadczenia chłopaków - podkreślał z kolei Nawałka. Ale młodość to przecież też finezja. A tej w GKS-ie nie brakuje. Dzisiaj najwięcej miał jej w sobie wspomniany Kaliciak, który w pierwszej połowie trafił do siatki pięknym lobem zza pola karnego, a po przerwie dorzucił bramkę po "profesorskim" uderzeniu głową.
- I właśnie wtedy ten mecz się dla nas skończył. Szkoda, bo w drugą odsłonę weszliśmy naprawdę fajnie. Dominowaliśmy... - rozkładał ręce Robert Kasperczyk, szkoleniowiec gości. Mógł też mieć spore pretensje do Stachurskiego, który za sprawą dwóch żółtych kartek nie wytrwał na boisku nawet godzinę. Tymczasem GieKSie z każdą minutą wychodziło coraz więcej. Kapitalnie w ofensywie prezentował się... Kamiński. Asysta, jaką popisał się przy trafieniu Mikulenasa, to - jak na środkowego obrońcę - coś doprawdy niespotykanego.
Lekko zawiedziony mógł być jedynie Bartosz Iwan, który w samej końcówce "zaliczył" poprzeczkę. - Nie miałem już z tą piłką co zrobić. Musiałem uderzać. Byłaby piękna bramka - rzucił popularny "Ajwen". Na osłodę zostało mu jednak trafienie, które rozpoczęło cały ten strzelecki festiwal. Może już nie tak piękne, ale... W Katowicach to i tak był fantastyczny wieczór.
Konferencja prasowa
Robert Kasperczyk (trener KSZO): Problemy GKS-u w żadnym wypadku nie przekładają się na postawę jego zawodników. Inni powinni brać z nich przykład! Co do samego meczu... Zwycięstwo gospodarzy jest jak najbardziej zasłużone. U nas wypadli ostatnio tacy gracze jak Wróbel, Kardas czy Kanarski. Lepiłem to wszystko jak mogłem.
Adam Nawałka (trener GKS-u): Pierwszą bramkę strzeliliśmy po rozegraniu stałego fragmentu gry. A to element, na który zwracamy dużą uwagę na treningach. Ważny był dzisiaj dla nas doping kibiców. W trudnych momentach żywiołowo nas wspierali.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku