GKS Katowice kontra Arka Gdynia. Kto i co łączy obie drużyny?

01.10.2011
Na pozór dwa różne kluby, z dwóch odległych krańców Polski. A tymczasem GKS Katowice i Arkę Gdynia łączy bardzo wiele. Kibice obu klubów w ostatnich latach przeżywali przede wszystkim chwile zwątpienia.
Stawowy
Arkę sportowo utrzymał w ekstraklasie w dwóch sezonach, lecz klub został karnie zdegradowany za udział w korupcji w latach wcześniejszych. Gdynianie szybko wrócili do elity, ale już bez Stawowego, który został zwolniony na dziewięć kolejek przed końcem rozgrywek 2007/2008. Spędził w Gdyni 23 miesiące. Jedynie 10 miesięcy pracował w Katowicach. Miała być walka o czołowe lokaty i budowa drużyny na miarę ekstraklasy, a przez większość sezonu GKS drżał o utrzymanie.

Sokołowski, Karwan, Dziedzic...
Najpierw Stawowy ściągnął ich do Gdyni, a potem do Katowic. - Irytuje mnie to, że przylgnęła do kilku z nas łatka "zawodników trenera Stawowego", jego "synków". Nie znam trenera, który wystawia w składzie gorszego zawodnika od tego, co siedzi na ławce. Przecież jakby chciał pan wybudować sobie super dom i położyć w łazience ekstra kafelki, to nie wziąłby pan do tej roboty fachowca, który zepsułby wszystko - argumentował Tomasz Sokołowski, ale kibice z Bukowej wiedzieli swoje. Odetchnęli, gdy trio odeszło z Katowic. Latem w obu klubach doszło do "wietrzenia szatni". Arka pożegnała osiemnastu zawodników. GKS tylko dwóch mniej.

Finanse
Arka rozdmuchała sprawę, że Wojciech Stawowy domagał się premii za awans, choć jego umowa została rozwiązana przed kluczowymi meczami. Stawowy bronił się, że nie chciał z tej puli ani złotówki, a upomina się po prostu o pieniądze, które Arka powinna mu wypłacić z tytułu rozwiązania kontraktu. - Z tego co wiem Arka ma kłopoty z wypłacaniem zaległości, słyszałem, że nie mogą się ich doczekać trenerzy Byzdra, Wrześniak, Jończyk, a nawet niektórzy piłkarze - mówił wówczas. Potem okazało się, że w Katowicach wcale nie jest lepiej. Piłkarze długimi miesiącami czekali na pensje. Ostatnio sytuacja się poprawiła, dzięki środkom z Urzędu Miasta Katowice.

Kibice
"Sympatycy" Arki pod koniec minionego sezonu grozili swoim piłkarzom, że jeśli spadną z ekstraklasy, to może im się coś stać. A w tym czasie przy Bukowej na konferencję prasową wjechała... taczka. - Dla mnie to jest skandal przez duże "S". Jak w dzisiejszych czasach można dopuścić do tego, by kibice chcieli wywieźć z klubu trenerów na taczkach? Przecież ktoś jest w nim odpowiedzialny za bezpieczeństwo. To żenujące, że do czegoś takiego doszło. Moim zdaniem ta sytuacja była starannie wyreżyserowana - irytował się Tomasz Sokołowski.

Ekstraklasa albo śmierć
Niedawno fani Arki i GKS-u całą swoją krytykę przenieśli na władze obu klubów. Oba kluby miały aspiracje, by walczyć ze sobą o awans. Kibice przy Bukowej noszą nawet koszulki z napisem "Ekstraklasa albo śmierć". A realia są takie, że obu drużynom bliżej do II ligi, aniżeli do ekstraklasy.

GKS Katowice - Arka Gdynia
sobota, 18:00
sędziuje Erwin Paterek (Lublin)
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również