GKS Katowice - Kolejarz 1-0. Tę bramkę po prostu mu... przewidzieli
25.09.2010
- Przed meczem śmialiśmy się, że Michał Zieliński na pewno dzisiaj coś ustrzeli - przyznał po końcowym gwizdku Rafał Sadowski, pomocnik GieKSy. A że zależało mu, by rzeczywiście tak się sprawy potoczyły, to po pół godzinie gry wypracował swojemu koledze sytuację sam na sam z Marcinem Zarychtą. Zieliński z okazji skorzystał, choć trzeba też przyznać, że trochę dopisało mu szczęście - piłka prześlizgnęła się między nogami golkipera Kolejarza.
Szczęścia zresztą GKS miał sporo. - Nie ma co ukrywać, dopisało nam. Do momentu zdobycia gola ten mecz nie był dla nas udany. Mogliśmy przegrywać. Kolejarz miał idealne sytuacje - stwierdził przytomnie Wojciech Stawowy. Szkoleniowiec GieKSy mógł jednak liczyć na dobrze dysponowanego w bramce Macieja Wierzbickiego, a także... Krzysztofa Lipeckiego, pomocnika gości, bo to właśnie on marnował wspomniane okazje.
Gospodarzy jednak nie przebił... Grzegorz Goncerz nie wykorzystał rzutu karnego za faul Piotra Madejskiego na Jacku Kowalczyku, Przemysław Pitry bombardował bramkarza rywali strzałami z dystansu, a Zieliński nie potrafił wykończyć dwóch "setek"... Wyszło na to, że choć GieKSa miała w przeciągu całego spotkania multum sytuacji, to do samego końca nie mogła być pewna swego.
- Ale życzyłbym sobie takich nerwówek we wszystkich meczach. W końcu przecież zdobyliśmy trzy punkty. Fajne uczucie, a do tego początku sezonu wracać już nie chcemy - podkreślił Goncerz. - Mieliśmy słabsze momenty, ale rozgrzeszam zespół ze wszystkiego, co było dzisiaj złe. Nie oznacza to, że nie porozmawiam sobie z zawodnikami. Nie jestem minimalistą - zaznaczył z kolei Stawowy.
Pod jego wodzą katowiczanie zdobyli w trzech ostatnich meczach siedem punktów...
Szczęścia zresztą GKS miał sporo. - Nie ma co ukrywać, dopisało nam. Do momentu zdobycia gola ten mecz nie był dla nas udany. Mogliśmy przegrywać. Kolejarz miał idealne sytuacje - stwierdził przytomnie Wojciech Stawowy. Szkoleniowiec GieKSy mógł jednak liczyć na dobrze dysponowanego w bramce Macieja Wierzbickiego, a także... Krzysztofa Lipeckiego, pomocnika gości, bo to właśnie on marnował wspomniane okazje.
Gospodarzy jednak nie przebił... Grzegorz Goncerz nie wykorzystał rzutu karnego za faul Piotra Madejskiego na Jacku Kowalczyku, Przemysław Pitry bombardował bramkarza rywali strzałami z dystansu, a Zieliński nie potrafił wykończyć dwóch "setek"... Wyszło na to, że choć GieKSa miała w przeciągu całego spotkania multum sytuacji, to do samego końca nie mogła być pewna swego.
- Ale życzyłbym sobie takich nerwówek we wszystkich meczach. W końcu przecież zdobyliśmy trzy punkty. Fajne uczucie, a do tego początku sezonu wracać już nie chcemy - podkreślił Goncerz. - Mieliśmy słabsze momenty, ale rozgrzeszam zespół ze wszystkiego, co było dzisiaj złe. Nie oznacza to, że nie porozmawiam sobie z zawodnikami. Nie jestem minimalistą - zaznaczył z kolei Stawowy.
Pod jego wodzą katowiczanie zdobyli w trzech ostatnich meczach siedem punktów...
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku