GKS Katowice - Kluczbork 0-1. GieKSa nadal szuka
25.07.2009
Pierwotnie spotkanie miało zostać rozegrane na boisku Górnika 09 Mysłowice. Jednak rzęsiste nocne opady spowodowały, że nowa murawa IV-ligowca była niezwykle grząska. - Niestety, gospodarze obiektu nie zgodzili się na rozegranie w takich warunkach naszego sparingu i musieliśmy szybko znaleźć zastępcze miejsce - wyjaśnia Adam Nawałka, szkoleniowiec GKS-u Katowice. Wybór padł na ośrodek treningowy Rapid, położony w Katowicach-Koszutce. - Byliśmy już w drodze, gdy dowiedzieliśmy się o tym, że zagramy na sztucznej trawie. Wspólnie postanowiliśmy, że mimo wszystko, z braku lepszej alternatywy, zdecydujemy się zagrać. Poza tym GKS to uznana marka i takim drużynom się nie odmawia - mówi Grzegorz Kowalski, trener MKS-u Kluczbork.
Wobec sporego ryzyka kontuzji, GieKSa postanowiła nie kusić losu i na boisku w jej szeregach, głównie obejrzeliśmy dublerów i zawodników testowanych. Wydawało się, że w tej sytuacji prym będą wiedli goście. I tak też faktycznie było, choć piłkarze beniaminka I-ligi mieli spore problemy z udokumentowaniem swojej przewagi. W końcu dopiął swego Król. Były napastnik Górnika strzelił gola po strzale głową, wykorzystując dośrodkowanie Nitkiewicza z lewego skrzydła. - Z racji moich warunków fizycznych takie sytuacje muszę wykorzystywać i jakby nie było, to właśnie gra głową jest moim największym atutem - skomentował zdobycie bramki jego autor.
Katowiczanie próbowali konstruować akcje zaczepne, ale widać było, że większość z nich spotyka się ze sobą po raz pierwszy. Czy ostatni? - Kilku chłopaków wywarło na mnie pozytywne wrażenie i podpiszemy z nimi kontrakty. Dzięki temu będę miał większe pole manewru. Póki co, jednak nie mogę zdradzić, o kogo chodzi - tajemniczo zapowiada Nawałka. Z kolei goście, choć brakowało im wykończenia, wywarli pozytywne wrażenie, jednak prawdziwym testem okaże się dopiero spotkanie ligowe, w którym rywale nie będą testować zawodników. - Po takim meczu ciężko jednoznacznie stwierdzić w jakim miejscu się znajdujemy. Dopiero po rozegraniu kilku spotkań o punkty, będziemy wiedzieć w jakim miejscu się znajdujemy - twierdzi szkoleniowiec kluczborczan.
Wobec sporego ryzyka kontuzji, GieKSa postanowiła nie kusić losu i na boisku w jej szeregach, głównie obejrzeliśmy dublerów i zawodników testowanych. Wydawało się, że w tej sytuacji prym będą wiedli goście. I tak też faktycznie było, choć piłkarze beniaminka I-ligi mieli spore problemy z udokumentowaniem swojej przewagi. W końcu dopiął swego Król. Były napastnik Górnika strzelił gola po strzale głową, wykorzystując dośrodkowanie Nitkiewicza z lewego skrzydła. - Z racji moich warunków fizycznych takie sytuacje muszę wykorzystywać i jakby nie było, to właśnie gra głową jest moim największym atutem - skomentował zdobycie bramki jego autor.
Katowiczanie próbowali konstruować akcje zaczepne, ale widać było, że większość z nich spotyka się ze sobą po raz pierwszy. Czy ostatni? - Kilku chłopaków wywarło na mnie pozytywne wrażenie i podpiszemy z nimi kontrakty. Dzięki temu będę miał większe pole manewru. Póki co, jednak nie mogę zdradzić, o kogo chodzi - tajemniczo zapowiada Nawałka. Z kolei goście, choć brakowało im wykończenia, wywarli pozytywne wrażenie, jednak prawdziwym testem okaże się dopiero spotkanie ligowe, w którym rywale nie będą testować zawodników. - Po takim meczu ciężko jednoznacznie stwierdzić w jakim miejscu się znajdujemy. Dopiero po rozegraniu kilku spotkań o punkty, będziemy wiedzieć w jakim miejscu się znajdujemy - twierdzi szkoleniowiec kluczborczan.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku