GKS Katowice - Grudziądz 1-0. Udane pożegnanie z kibicami

19.11.2011
GKS Katowice dzięki dzisiejszej wygranej nad Olimpią Grudziądz przezimuje na miejscu niezagrożonym spadkiem do II ligi. Jedyną bramkę w tym spotkaniu zdobył Mateusz Zachara.
Wydarzenie
Dzisiaj kibice byli "12 zawodnikiem" katowiczan. Fani skupili się nie tylko na dopingowaniu ulubieńców, ale także często pozdrawiali swoich przyjaciół z Ostrawy. Przy Bukowej zjawiła się spora grupa sympatyków z Czech. Powód? 15-lecie zgody między fanami GKS-u i Banika. W drugiej połowie zaprezentowali efektowną oprawę, składającą się z wielkiej sektorówki, flag oraz rac.

Bohater
Bramkę na wagę zwycięstwa już na samym początku spotkania zdobył Mateusz Zachara. Młody zawodnik wykorzystał to, że bramkarz po strzale Damiana Chmiela "wypluł" piłkę przed siebie. Wypożyczony z Górnika Zabrze piłkarz nie miał problemów, by z kilku metrów umieścić piłkę w bramce.

Rozczarowanie
Spotkanie, szczególnie w drugiej połowie, nie było porywającym widowiskiem. Główną przyczyną tego była gra gości, którzy mimo niekorzystnego rezultatu nie kwapili się do ataków na bramkę Witolda Sabeli.

Co ciekawego:
- Od pierwszej minuty w barwach Olimpii grał Janusz Dziedzic. Napastnik poprzedni sezon spędził w Katowicach. W 28 meczach ligowych strzelił siedem bramek.

- W meczu 3. kolejki I ligi GKS zremisował z Olimpią w Grudziądzu 1-1, mimo że od 19. minuty grał w przewadze jednego zawodnika.

- Na mecz kibiców GKS-u dowoziły cztery darmowe autobusy. Z transportu mogli skorzystać sympatycy nie tylko z Katowic, ale także z m.in. Jaworzna czy Mysłowic.

- Najgroźniejszą sytuację w pierwszej połowie goście stworzyli sobie kwadrans po bramce Zachary. Z rzutu wolnego w poprzeczkę uderzył Mariusz Kryszak. Piłkarz ten również był bliski zdobycia gola w drugiej części gry.  Po strzale tego zawodnika piłka odbiła się od obrońcy, jednak w bramce świetnie zachował się Sabela.

- W drugiej połowie z prawej strony boiska w pole karne dośrodkowywał Tomasz Rzepka. Piłkę na klatkę piersiową, mimo asysty obrońcy, przyjął Deniss Rakels, po czym wywrócił się. Czy był faul? Zdaniem sędziego nie.

- Kapitalną okazję na podwyższenie w końcówce spotkania miał Tomasz Hołota. Piłkarz ten przegrał pojedynek sam na sam z bramkarzem.

- Do końca na murawie nie wytrwał Marcin Kokoszka. Piłkarz zobaczył drugą żółtą kartkę w 88. minucie meczu.
autor: Adrian Waloszczyk

Przeczytaj również