GKS Katowice - GKP Gorzów 1-1. "Tak się nie gra u siebie"
03.10.2009
Do 84. minuty utrzymywał się wynik remisowy. Podział punktów średnio zadowalał trenera Nawałkę. Więc szkoleniowiec GKS-u zdecydował się posłać do boju Mikulenasa. Litwin już przy pierwszym kontakcie z piłką mógł zostać bohaterem meczu. Z rzutu wolnego dośrodkowywał Niechciał, napastnik wyskoczył w górę, uderzył futbolówkę głową, ale... - Zabrakło trochę siły i precyzji - wyjaśniał strzelec powody, dlaczego bramkarz gości zdołał obronić ten strzał.
Katowiczanie mieli czego żałować, szczególnie, że już w początkowych minutach pojedynek ułożył im się znakomicie. Po dośrodkowaniu Goncerza z rzutu rożnego, Nowak dał prowadzenie swojemu zespołowi. - Kolejny raz tracimy gola przy stałym fragmencie gry - kręcił głową niepocieszony Maciej Truszczyński, obrońca przyjezdnych. - Jak się gra u siebie, to trzeba pójść za ciosem i jeszcze mocniej zaatakować rywala - powiedział Adam Nawałka. - My jednak zrobiliśmy krok w tył, zamiast do przodu i to był błąd...
… który skrzętnie wykorzystali goście. Gorzowianie, mający więcej miejsca, coraz swobodniej przedostawali się pod bramkę Gorczycy. Z dystansu Wan trafił w słupek, ale Czerkas strzelił już precyzyjniej. Zadanie to znacznie ułatwili mu Sroka z Goncerzem, którzy pozwolili napastnikowi stanąć oko w oko z golkiperem GieKSy.
Miejscowi do ataku zerwali się dopiero na dwadzieścia minut przed ostatnim gwizdkiem, kiedy to strzał z dystansu Iwana z trudem Janicki sparował na rzut rożny. Później na boisku pojawił się Mikulenas, któremu zabrakło centymetrów i doszło do podziału punktów. - Przede wszystkim było zbyt mało okazji. A do tego, jak się jest nieskutecznym, to trudno o wygraną - podsumował Jan Furtok, były prezes GKS-u, który przyglądał się swojej byłej drużynie.
Pod szatniami
Maciej Truszczyński (obrońca GKP): Stałe fragmenty są naszą bolączką. Punkt z wycieczki na Śląsk musimy jednak szanować, bo to bardzo cenne "oczko".
Bartosz Iwan (pomocnik GKS-u): Mimo iż było to ciężkie spotkanie, mogliśmy pokusić się o zwycięstwo. Po strzeleniu bramki, zamiast grać swoje, oddaliśmy pole rywalom. Spokojnie powinniśmy kontrolować przebieg meczu, a jeden błąd zaprzepaścił wszystko.
Konferencja prasowa
Adam Topolski (trener GKP): Spodziewaliśmy się, że będzie bardzo ciężko. Dlatego nastawiliśmy się na obronę i czekaliśmy na moment, w którym moglibyśmy wyprowadzić kontrę. Bramki z obu stron padły po błędach. Szkoda niewykorzystanych okazji. Remis myślę jednak, że jest sprawiedliwy.
Adam Nawałka (trener GKS-u): Tak się nie gra u siebie. Aby zdobyć trzy punkty, trzeba walczyć przez pełne 90 minut do ostatniej kropli krwi, a nie odpuszczać. Zbyt często piłka była w powietrzu, co wywoływało sporą przypadkowość. Powinniśmy rozgrywać krótko po ziemi. Takie były założenia. Niestety, nie zostały zrealizowane.
Katowiczanie mieli czego żałować, szczególnie, że już w początkowych minutach pojedynek ułożył im się znakomicie. Po dośrodkowaniu Goncerza z rzutu rożnego, Nowak dał prowadzenie swojemu zespołowi. - Kolejny raz tracimy gola przy stałym fragmencie gry - kręcił głową niepocieszony Maciej Truszczyński, obrońca przyjezdnych. - Jak się gra u siebie, to trzeba pójść za ciosem i jeszcze mocniej zaatakować rywala - powiedział Adam Nawałka. - My jednak zrobiliśmy krok w tył, zamiast do przodu i to był błąd...
… który skrzętnie wykorzystali goście. Gorzowianie, mający więcej miejsca, coraz swobodniej przedostawali się pod bramkę Gorczycy. Z dystansu Wan trafił w słupek, ale Czerkas strzelił już precyzyjniej. Zadanie to znacznie ułatwili mu Sroka z Goncerzem, którzy pozwolili napastnikowi stanąć oko w oko z golkiperem GieKSy.
Miejscowi do ataku zerwali się dopiero na dwadzieścia minut przed ostatnim gwizdkiem, kiedy to strzał z dystansu Iwana z trudem Janicki sparował na rzut rożny. Później na boisku pojawił się Mikulenas, któremu zabrakło centymetrów i doszło do podziału punktów. - Przede wszystkim było zbyt mało okazji. A do tego, jak się jest nieskutecznym, to trudno o wygraną - podsumował Jan Furtok, były prezes GKS-u, który przyglądał się swojej byłej drużynie.
Pod szatniami
Maciej Truszczyński (obrońca GKP): Stałe fragmenty są naszą bolączką. Punkt z wycieczki na Śląsk musimy jednak szanować, bo to bardzo cenne "oczko".
Bartosz Iwan (pomocnik GKS-u): Mimo iż było to ciężkie spotkanie, mogliśmy pokusić się o zwycięstwo. Po strzeleniu bramki, zamiast grać swoje, oddaliśmy pole rywalom. Spokojnie powinniśmy kontrolować przebieg meczu, a jeden błąd zaprzepaścił wszystko.
Konferencja prasowa
Adam Topolski (trener GKP): Spodziewaliśmy się, że będzie bardzo ciężko. Dlatego nastawiliśmy się na obronę i czekaliśmy na moment, w którym moglibyśmy wyprowadzić kontrę. Bramki z obu stron padły po błędach. Szkoda niewykorzystanych okazji. Remis myślę jednak, że jest sprawiedliwy.
Adam Nawałka (trener GKS-u): Tak się nie gra u siebie. Aby zdobyć trzy punkty, trzeba walczyć przez pełne 90 minut do ostatniej kropli krwi, a nie odpuszczać. Zbyt często piłka była w powietrzu, co wywoływało sporą przypadkowość. Powinniśmy rozgrywać krótko po ziemi. Takie były założenia. Niestety, nie zostały zrealizowane.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku