GKS Katowice - Dolcan 3-1. Pierwsze zwycięstwo GieKSy w tym roku
Bohater
W przerwie w szatni GieKSy musiało być gorąco. W pierwszej części gra podopiecznych Rafała Góraka nie wyglądała najlepiej. Na drugą połowę katowiczanie wyszli mocno zmobilizowani, czego efekt mieliśmy po 10 minutach. Dośrodkowanie Mateusza Zachary wślizgiem do bramki Dolcanu skierował Damian Chmiel.
Wydarzenie
Gol... napastnika GKS-u. Tuż przed końcem pierwszej połowy po centrze z rzutu wolnego główkował Jacek Kowalczyk. Bramkarz Dolcanu odbił piłkę wprost pod nogi Denissa Rakelsa, który nie miał problemów z umieszczeniem jej w siatce. Trafienie Łotysza to pierwsza bramka napastnika GieKSy od listopada. Wcześniej na listę wpisał się m.in. Mateusz Zachara, ale on w Katowicach gra w pomocy.
Rozczarowanie
Słabo jak na razie spisuje się Piotr Gierczak. To były zawodnik Górnika sprokurował rzut wolny dla Dolcanu, po którym głową bramkarza katowiczan pokonał Rafał Grzelak. Po tym trafieniu kibice GieKSy zaczęli skandować: "Do roboty!". A doświadczony zawodnik w przerwie został zmieniony przez Bartłomieja Chwalibogowskiego.
Co ciekawego:
- Trener Górak zdecydował się posadzić na ławkę Adriana Napierałę. W jego miejsce w podstawowym składzie pojawił się Kamil Szymura.
- Pierwszą bardzo dogodną sytuację strzelecką stowrzyli dzisiaj goście. Robert Chwastek zagrał do Bartosza osolińskiego, który idealnie wyłożył piłkę Grzegorzowi Piesio, który nie zdołał pokonać Witolda Sabeli z 10 metrów.
- Tuż po bramce dla Dolcanu wyrównać mógł Bartosz Sobotka, który chciał... dośrodkować. Zagranie zawodnikowi GKS-u kompletnie nie wyszło, ale za to... futbolówka leciała wprost na bramkę Macieja Humerskiego. Niestety, piłka trafiła tylko w poprzeczkę. Kilka minut później z rzutu wolnego w słupek przymierzył Damian Chmiel.
- W przerwie meczu na murawie trening pokazowy odbyli młodzi piłkarze ze Skoczowa. Podopieczni Ireneusza Kościelniaka.
- Ponownie zapachniało zimą.W drugiej połowie bardzo mocno zaczął sypać śnieg. Boisko szybko zrobiło się białe. W takich warunkach lepiej radzili sobie gospodarze bowiem na kwadrans przed końcem po kontrze, przeprowadzonej lewym skrzydłem, trzecią bramkę dla GieKSy zdobył Bartłomiej Chwalibogowski.
- Pod koniec meczu po boisku wędrowała... kaczka. Na szczęście nie została trafiona piłką, chociaż raz było blisko...