GKS Katowice - Chojniczanka Chojnice 2:2 (0:2). Remis sukcesem... gospodarzy
Wydarzenie
Pierwsza bramka Tomasza Zahorskiego od czasu powrotu na polskie boiska po występach w USA. Gol "Zahora" w 89 minucie uratował gospodarzom punkt i "twarz".
Bohater
Łukasz Kosakiewicz dopiero od tego sezonu gra na szczeblu 1 ligi i do tej pory nie grzeszył skutecznością nawet w niższych ligach. Wystarczy wspomnieć, że w tym sezonie strzelił trzy gole w lidze i dwa (w jednym meczu) w Pucharze Polski. To jednak dzisiejszego wieczoru nie miało najmniejszego znaczenia.
Rozczarowanie
Gdybyśmy chcieli wymienić wszystkich zawodników, którzy tego wieczoru rozczarowali mogłoby nie wystarczyć miejsca, więc po raz kolejny musimy napisać, że rozczarowała cała drużyna gospodarzy - zwłaszcza w pierwszej połowie. Jednak gwoli sprawiedliwości trzeba przyznać, że kilku zawodników ocenimy w ten sposób zbyt surowo.
Co ciekawego?
- od początku więcej ochoty do gry wykazywali gracze gości i po kwadransie prowadzili 1:0 kiedy to Łukasz Kosakiewicz skierował piłkę do praktycznie pustej bramki po akcji Jakuba Mrozika.
- cztery minuty później Kosakiewicz znów był bliski strzelenia gola ale tym razem na przeszkodzie stanął mu Kuchta.
- w 23 minucie po raz pierwszy zaatakowali gospodarze, ale plasowane uderzenie Frańczaka na róg wybił Podleśny.
- po pół godzinie było już 0:2 a swoją drugą bramkę strzelił Kosakiewicz, który wślizgiem skierował piłkę po zagraniu Pietruszki z lewej strony pola karnego. Dodać trzeba, że prowadzenie gości było całkowicie zasłużone.
- trzy minuty przed przerwą druga groźna akcja gospodarzy. Mocny strzał Patryka Szymańskiego z około 25 metrów z trudem wybił na rzut rożny bramkarz gości.
- schodzących na przerwę piłkarzy gospodarzy żegnały tylko sporadyczne gwizdy - kibice chyba nie mieli już nawet ochoty wyrażać dezaprobaty na grę swojej drużyny w pierwszej połowie.
- w 49 minucie na boisku leżał Jakub Mrozik, ale mimo to gospodarze nie przerwali rozgrywania piłki. Na nic się to zdało bo akcja zakończyła się jak zwykle, czyli niczym.
- w 51 minucie niespodziewanie moment dekoncentracji gości w polu karnym wykorzystał stojący na piątym metrze Leimonas i spokojnie skierował piłkę do bramki gości.
- w 65 minucie okazało się, że gospodarze potrafią przeprowadzić kombinacyjną akcję. Niestety strzał głową Szymańskiego z kilku metrów przeszedł obok bramki.
- w 67 minucie mogło być po meczu. Błąd Kuchty, który wyszedł z własnego pola karnego wykorzystał Zawistowski, który odegrał piłkę do wychodzącego Kosakiewicza, ale ten z narożnika pola karnego zamiast do pustej bramki strzelił tylko w boczną siatkę. Po tej akcji po raz pierwszy tego dnia nie wytrzymali dzielnie dopingujący nieliczni fani GieKSy.
- gdy wszyscy kibice pogodzili się już z porażką po dośrodkowaniu z rzutu rożnego gola głową zdobył Tomasz Zahorski i w ten sposób GKS niespodziewanie uratował punkt.
GKS Katowice - Chojniczanka Chojnice 2:2 (0:2)
0:1 Kosakiewicz, 15 min
0:2 Kosakiewicz, 15 min
1:2 Leimonas, 51 min
2:2 Zahorski, 89 min
GKS: Kuchta - Czerwiński, Kamiński, Kochański, Frańczak - Pielorz (73.Szołtys), Leimonas - Bębenek (45.Wołkowicz), Iwan (45. Zahorski), Szymański - Goncerz. Trener Jerzy Brzęczek.
Chojniczanka: Podleśny – Lisowski, Biernat, Kieruzel, Pietruszka – Grzelak, Zawistowski - Mrozik (90.Podgórski), Feruga (80.Kostrzewa), Kosakiewicz (85.Krzywicki) – Mikita. Trener Maciej Bartoszek.
Żółte kartki: Iwan 33 min, Goncerz 57 min, Kochański 77 min. - Mrozik 86 min.
Sędziował: Michał Mularczyk (Skierniewice).
Widzów: 800 (0 gości)