GKS Katowice chce przygotować nową broń. Na razie nie było czasu...

04.10.2010
- Stałe fragmenty gry mamy bardzo niedopracowane, bo były inne priorytety. Musieliśmy popracować choćby nad sposobem rozegrania piłki - wyjaśnia Wojciech Stawowy, trener zespołu z Bukowej.
Osiem punktów GKS-u Katowice w czterech ostatnich meczach to jasny sygnał, że pożar na Bukowej został ugaszony. Tym samym Wojciech Stawowy może zająć się tym, na co do tej pory czasu nie było... - Na przykład stałymi fragmentami gry - wskazuje. - Mamy je bardzo niedopracowane, bo były inne priorytety. Musieliśmy popracować choćby nad sposobem rozegrania piłki. Zwłaszcza że ten zmienił się diametralnie. Prowadzimy 90 procent gry przez środek. To bardzo ryzykowne, więc tym bardziej trzeba robić to naprawdę dobrze - tłumaczy.

Wracając natomiast do wspomnianych stałych fragmentów... Stawowy nie ukrywa, że bardzo liczy tu na Piotra Plewnię. Dlaczego? - Pracowałem z wieloma zawodnikami, ale piłkarza z tak świetnie ułożoną lewą nogą to ja jeszcze nie widziałem. Ta jego lewa noga to jest klasa europejska. Cieszę się, że mam okazję z nim pracować - zachwala Stawowy.

Ale żeby nie było aż tak pięknie... - Przykładowo, przed spotkaniem z Kolejarzem Stróże każda piłka dorzucana przez niego była idealna, a w meczu już to za bardzo nie wychodziło - zauważa szkoleniowiec GieKSy. Sam Plewnia zaś przytakuje. -  Wiem, że mam spore możliwości. Nie tacy piłkarze jednak jak ja miewają czasem problemy, żeby dorzucić piłkę w odpowiednie miejsce. I nie jest to z mojej strony żadne usprawiedliwienie. Po prostu człowiek jest ułomny... - dodaje doświadczony pomocnik.
autor: KAM

Przeczytaj również