GKS Katowice - Bełchatów 2-2. Gole "do szatni" nie załamały GieKSiarzy
23.03.2014
Wydarzenie
Mówią, że bramka do szatni potrafi załamać drużynę. Katowiczanie stracili je dwie i to w odstępie zaledwie dwóch minut. Przy obu trafieniach asysty zanotował Michał Mak. Najpierw zagraniem z lewej strony zagrał do Adriana Basty, który przyjął piłkę w polu karnym i uderzył po "długim" rogu. Dosłownie chwilę później, "Maczek" ponownie centrował z lewego skrzydła, tym razem na głowę Damiana Szymańskiego, który wyprowadził gości na prowadzenie. Trafienia tuż przed końcem pierwszej połowy nie załamały gospodarzy.
Bohater
Dwie bramki dla GieKSy zdobył Janusz Gancarczyk. Pierwsza padła po bardzo ładnej akcji, którą rozpoczął Tomasz Wróbel. Pomocnik GieKSy zagrał na lewo do Bartłomieja Chwalibogowskiego, który perfekcyjnym dośrodkowaniem dograł w pole karne, gdzie nabiegał "Garnek". Przy jego "szczupaku" Arkadiusz Malarz nawet nie interweniował. Drugi raz Gancarczyk wpisał się na listę strzelców technicznym uderzeniem. Była to dobitka po zablokowanym strzale Przemysława Pitrego.
Rozczarowanie
Słaby występ zanotował Szymon Skrzypczak. Wypożyczony z Górnika Zabrze napastnik nie stwarzał praktycznie żadnego zagrożenia pod bramką rywala. Był wolny, niedokładny i nie dochodził do piłek zagrywanych przez kolegów z drużyny. W przerwie zmienił go Przemysław Pitry.
Co ciekawego:
- Po ostatnim meczu z Okocimskim Brzesko, miejsce w wyjściowym składzie GKS-u stracił Przemysław Pitry. Do "11" wskoczył za to Kamil Cholerzyński. Za kartki musiał pauzować Rafał Pietrzak. W jego miejsce grał Bartłomiej Chwalibogowski.
- Na trybunach przy Bukowej można było spotkać kilku trenerów - m.in. Jana Żurka i Rafała Ulatowskiego.
- Pierwszą dogodną sytuację do zdobycia bramki miał Wróbel. Piłkę po jego uderzeniu zdołał jednak odbić na rzut rożny bramkarz gości.
- Basta wpisał się na listę strzelców, ale też mógł zanotować asystę. Prawy obrońca przeprowadził rajd skrzydłem i zagrał piłkę wzdłuż pola karnego. Tam jednak nie było żadnego z zawodników gości, którzy mogliby wpakować futbolówkę do pustej bramki.
- Michał Mak, jeszcze przed przerwą, zmarnował wyśmienitą okazję do zdobycia gola. Napastnik znalazł się w sytuacji sam na sam z Rafałem Dobrolińskim, jednak uderzył nad poprzeczką. Gdyby nie to, mógłby zostać bohaterem spotkania.
- Ładnym uderzeniem tuż po wznowieniu gry popisał się Chwalibogowski. Piłka wpadłaby do bramki tuż przy słupku, gdyby nie interwencja Malarza. Podobnie było kilkanaście minut później. Z tą różnicą, że tym razem strzelał Gancarczyk.
- Po zdobyciu drugiej bramki, katowiczanie wciąż atakowali. Mimo kilku dobrych sytuacji, m.in. Adriana Napierały, gol na wagę trzech punktów nie padł...
Mówią, że bramka do szatni potrafi załamać drużynę. Katowiczanie stracili je dwie i to w odstępie zaledwie dwóch minut. Przy obu trafieniach asysty zanotował Michał Mak. Najpierw zagraniem z lewej strony zagrał do Adriana Basty, który przyjął piłkę w polu karnym i uderzył po "długim" rogu. Dosłownie chwilę później, "Maczek" ponownie centrował z lewego skrzydła, tym razem na głowę Damiana Szymańskiego, który wyprowadził gości na prowadzenie. Trafienia tuż przed końcem pierwszej połowy nie załamały gospodarzy.
Bohater
Dwie bramki dla GieKSy zdobył Janusz Gancarczyk. Pierwsza padła po bardzo ładnej akcji, którą rozpoczął Tomasz Wróbel. Pomocnik GieKSy zagrał na lewo do Bartłomieja Chwalibogowskiego, który perfekcyjnym dośrodkowaniem dograł w pole karne, gdzie nabiegał "Garnek". Przy jego "szczupaku" Arkadiusz Malarz nawet nie interweniował. Drugi raz Gancarczyk wpisał się na listę strzelców technicznym uderzeniem. Była to dobitka po zablokowanym strzale Przemysława Pitrego.
Rozczarowanie
Słaby występ zanotował Szymon Skrzypczak. Wypożyczony z Górnika Zabrze napastnik nie stwarzał praktycznie żadnego zagrożenia pod bramką rywala. Był wolny, niedokładny i nie dochodził do piłek zagrywanych przez kolegów z drużyny. W przerwie zmienił go Przemysław Pitry.
Co ciekawego:
- Po ostatnim meczu z Okocimskim Brzesko, miejsce w wyjściowym składzie GKS-u stracił Przemysław Pitry. Do "11" wskoczył za to Kamil Cholerzyński. Za kartki musiał pauzować Rafał Pietrzak. W jego miejsce grał Bartłomiej Chwalibogowski.
- Na trybunach przy Bukowej można było spotkać kilku trenerów - m.in. Jana Żurka i Rafała Ulatowskiego.
- Pierwszą dogodną sytuację do zdobycia bramki miał Wróbel. Piłkę po jego uderzeniu zdołał jednak odbić na rzut rożny bramkarz gości.
- Basta wpisał się na listę strzelców, ale też mógł zanotować asystę. Prawy obrońca przeprowadził rajd skrzydłem i zagrał piłkę wzdłuż pola karnego. Tam jednak nie było żadnego z zawodników gości, którzy mogliby wpakować futbolówkę do pustej bramki.
- Michał Mak, jeszcze przed przerwą, zmarnował wyśmienitą okazję do zdobycia gola. Napastnik znalazł się w sytuacji sam na sam z Rafałem Dobrolińskim, jednak uderzył nad poprzeczką. Gdyby nie to, mógłby zostać bohaterem spotkania.
- Ładnym uderzeniem tuż po wznowieniu gry popisał się Chwalibogowski. Piłka wpadłaby do bramki tuż przy słupku, gdyby nie interwencja Malarza. Podobnie było kilkanaście minut później. Z tą różnicą, że tym razem strzelał Gancarczyk.
- Po zdobyciu drugiej bramki, katowiczanie wciąż atakowali. Mimo kilku dobrych sytuacji, m.in. Adriana Napierały, gol na wagę trzech punktów nie padł...
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku