GKS - Flota 0-0. Licznik bije - 10. mecz "GieKSy" bez wygranej

19.08.2011
GKS czeka na zwycięstwo od 14 maja br. (2-0 z Odrą Wodzisław). Mecz z Flotą był 10., ligowym spotkaniem z rzędu, w którym katowiczanie nie zainkasowali kompletu punktów.
Wydarzenie:
W 72. minucie Rakels posłał piłkę do bramki gości po podaniu Pitrego. Niestety, ku wściekłości katowickich kibiców arbiter gola nie uznał. Jego zdaniem Pitry, zanim asystował Łotyszowi, przyjął piłkę ręką.

Bohater:
Witold Sabela. Bramkarz "GieKSy" w pierwszej połowie kilka razy poradził sobie w bardzo trudnych sytuacjach. Po zmianie stron też miał okazję do wykazania się i nie zawiódł.

Rozczarowanie:
Obydwa zespoły stworzyły zdecydowanie za mało klarownych sytuacji podbramkowych. Momentami na boisku było tak "ciekawie", że większą uwagę przykuwały... przepiękne kolory nieba nad "Blaszokiem", spowodowane ulewą przechodzącą przez Górny Śląsk.

Co ciekawego:
- Sprowadzony z Zagłębia Lubin Rakels dopiero wczoraj zaliczył swój pierwszy trening w GKS-Katowice. Mimo tak krótkiego stażu przy Bukowej, trener Górak zdecydował się desygnować Łotysza do gry od pierwszych minut. To okazało się bardzo dobrym posunięciem.

- "Bukowa" nie wypełniła się po brzegi. W efekcie jakość dopingu katowickich kibiców stała na wysokim poziomie tylko momentami.

- W 3. minucie gry pierwszy celny strzał na bramkę Floty oddał z rzutu wolnego Beliancin. Bramkarz gości pewnie jednak złapał piłkę, bitą z dalszej odległości.

- Po kwadransie gry emocje kibiców zostały podgrzane. Po "wrzutce" w pole karne Floty Udarević tak wybijał piłkę, że Wesołowski musiał interweniować.

- Chwilę potem pod drugą bramką czujność Sabeli sprawdził Nnamani, ale bramkarz "GieKSy" popisał się świetną interwencją.

- Kilka minut później czarnoskóry napastnik Floty zdecydował się na ponowną próbę. Tym razem strzelił z dystansu po ziemi (wcześniej głową z bliskiej odległości), jednak Sabela znów pewnie złapał piłkę.

- W przerwie meczu uhonorowano specjalnymi certyfikatami dwóch kibiców, którzy w jednym z konkursów wygrali lot balonem. Jeden z nich zaliczył przebieżkę z piłką, zakończoną efektownym rzutem na śliską murawę. Zebrał za to większy aplauz niż piłkarze obu drużyn w pierwszej połowie.

- Kibicom GKS-u zaprezentowała się też "Ekipa Melanżowa Katowice", która została mistrzem stolicy Górnego Śląska w rozgrywkach Playarena (największy w kraju turniej dla "dzikich drużyn"). Jej zawodnicy otrzymali klubowe szaliki.

-"CZ: Bajek nie łykamy, na kasę czekamy!" - transparent z takim hasłem wywiesili w drugiej połowie kibice "GieKSy".
autor: WAW

Przeczytaj również