GKS - Bogdanka 1-0. Czerwone, ale zwycięskie, urodziny Góraka

30.03.2013
Ależ wymiana ciosów przy Bukowej! W drugiej połowie obejrzeliśmy trzy czerwone kartki i sporą liczbę niewykorzystanych sytuacji. Najważniejsze jednak, że trzy punkty zostały w Katowicach.
Wydarzenie
Tuż przed czerwoną kartką dla Sławomira Dudy mogło być po meczu. Po szybkiej kontrze. Przemysław Pitry już minął bramkarza i wydawało się, że zaraz podwyższy na 2-0. Najlepszemu strzelcowi GKS-u piłka za bardzo odskoczyła, przez co strzał był niecelny.

Bohater
GieKSa przed przerwą miała przewagę, stwarzała sobie więcej sytuacji bramkowych, jednak nie umiała znaleźć sposobu na Sergiusza Prusaka. Bramkarza gości udało się pokonać Przemysławowi Pitremu, który wykorzystał rzut karny, podyktowany za faul na Denissie Rakelsie.

Rozczarowanie
W drugiej połowie GKS przechodził ciężkie chwile. Goście momentami zamykali katowiczan na własnej połowie, przez co prowadzenie gospodarzy nie było takie bezpieczne. Wydawało się, że będzie łatwiej, bo Dawid Sołdecki nie miał zamiaru zbyt długo przebywać na boisku i w kilkanaście minut zarobił dwie żółte kartki. Zadanie utrudnił jednak Sławomir Duda, który również ujrzał czerwony kartonik. Zaledwie kilka minut po Sołdeckim. Przez to końcówka meczu była dramatyczna...

Co ciekawego:
- Tuż po bramce Pitrego, z boiska musiał zejść, z powodu kontuzji, Dominik Sadzawicki. W jego miejsce na placu gry pojawił się Janusz Gancarczyk, który sprawiał sporo problemów zespołowi z Łęcznej. Był jednak nieskuteczny - raz trafił w słupek, a za drugim razem, w sytuacji sam na sam z Prusakiem, uderzył prosto w bramkarza.

- Sytuacja ta szybko mogła się zemścić - po mocnym uderzeniu z dystansu, piłkę przed siebie "wypluł" Łukasz Budziłek. Jeden z zawodników Bogdanki, mimo że stał 5 metrów od bramki, nie zdołał strzelić gola.

- Dzisiaj 40. urodziny obchodzi trener GKS-u Rafał Górak. Kibice zaśpiewali szkoleniowcowi "sto lat".

- W drugiej połowie piłka dwukrotnie lądowała w bramce GKS-u, jednak za każdym razem sędzia odgwizdywał spalonego.

- W doliczonym czasie drugiej połowy czerwoną kartkę ujrzał jeszcze Michał Renusz.

- Arkadiusz Kowalczyk nie grał ani minuty, ale i tak... zarobił żółtą kartkę. Pomocnik wdał się w dyskusję z arbitrem już po zakończeniu spotkania.
źródło: gkskatowice.eu / SportSlaski.pl

Przeczytaj również