GieKSa została źle przygotowana fizycznie? "Byliśmy jak stojące trupy"

13.06.2010
- Po każdym meczu robię dokładną analizę swojej gry. Czasem nawet wypisuję sobie wszystko na kartce... Na wiosnę musiałem odnotowywać dużo minusów - przyznaje Kamil Cholerzyński.
GKS Katowice miał wiosną słabszą kadrę niż ta z jesieni. Ale nie aż tak słabą, by zakończyć sezon sześcioma porażkami z rzędu, i to do zera... Skąd zatem u katowiczan tak fatalna końcówka rozgrywek? - W porównaniu z pierwszą rundą, byliśmy gorzej przygotowani fizycznie - przyznaje pomocnik Gabriel Nowak. - Nogi tak nie niosły. Nie było tego powera. A w ostatnim spotkaniu z MKS-em Kluczbork to już w ogóle prezentowaliśmy się fatalnie. Rywal biegał, a my wyglądaliśmy jak stojące trupy - 24-latek nie owija w bawełnę.

Samokrytycznie podchodzi do sprawy również inny z zawodników drugiej linii, Kamil Cholerzyński. - Po każdym meczu robię dokładną analizę swojej gry. Czasem nawet wypisuję sobie wszystko na kartce. I nie ma co ukrywać, że na wiosnę musiałem odnotowywać dużo więcej minusów niż tych dobrych rzeczy - nie kryje "Kufel". Z drugiej strony, w pewnym sensie usprawiedliwia go to, że był rzucany po pozycjach. Wychowanek GieKSy pełnił u Roberta Moskala - na zmianę - role środkowego pomocnika i skrzydłowego.

- Nie mam do trenera pretensji, że tak było, bo wiadomo, że dysponowaliśmy dość okrojoną kadrą - zapewnia 22-latek. Podkreśla jednak również, że taka rotacja trochę przeszkadzała. - Gdy grałem dwa - trzy mecze w centrum pola, a potem trafiałem na bok, to miałem jeszcze nawyki schodzenia do środka. I na odwrót - tłumaczy Cholerzyński.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również