GieKSa znalazła nową "dziesiątkę"? "Dawno go takiego nie widziałem"

11.05.2010
W meczu z Motorem świetnie zaprezentował się Tomasz Hołota, który pełnił taką rolę, jaką w kadrze U-19 przydziela mu Michał Globisz. - Powalczę o to, żeby i w GieKSie mieć takie zadania - zapowiada.
Pecha do spotkań z Widzewem Łódź ma Tomasz Hołota. Jesienią, gdy GieKSa pojechała do Łodzi, ten młody pomocnik był akurat na zgrupowaniu kadry U-19. Teraz sytuacja się powtarza. Inna sprawa, że gdyby nie reprezentacyjne obowiązki, to... i tak wystąpić przeciwko liderowi by nie mógł. Żółta kartka, jaką obejrzał w sobotnim spotkaniu z Motorem Lublin, sprawiła bowiem, że czeka go kolejka pauzy.

- Ale myślami będę na Bukowej - uśmiecha się gracz katowiczan. A gdy wróci, to - kto wie - może ze środkowego pomocnika zostanie przekwalifikowany na tego podwieszonego tuż za napastnikiem. Taką właśnie rolę pełnił w pojedynku z Motorem. Wyszło bardzo dobrze.

- Fajna pozycja. Tak zresztą grywam na kadrze. Powalczę o to, żeby i w GieKSie mieć takie zadania - zapowiada talent z Bukowej. Co ważne, Robert Moskal zdaje się brać ten wariant poważnie pod uwagę. - Takiego Tomka Hołoty już dawno nie widziałem. Może to dlatego, że miał obiecane, że jak wygramy, to pojedzie na kadrę? - śmieje się trener GieKSy.

A już całkiem na poważnie... - Wypaliło nam to ustawienie, które ćwiczyliśmy w sparingu z Polonią Łaziska Górne. Cieszę się, że sprawdziliśmy sobie pewne elementy wcześniej. Z Polonią nie wyglądało to jeszcze tak, jakbym chciał, ale dobrze, że właśnie wtedy, a nie już w grze o punkty. Tamten sprawdzian był bardzo potrzebny - podkreśla Moskal.

My przypomnijmy natomiast, że jeszcze jesienią GieKSa z typową "dziesiątką" grała na co dzień. Był nią Bartosz Iwan, który w zimie odszedł jednak do gliwickiego Piasta. "Ajwena" nie było z kolei kim zastąpić, dlatego od początku wiosny zespół grał już nieco inaczej. Za plecami środkowego napastnika, Pawła Buśkiewicza, grywał Bartłomiej Dudzic. Wypożyczony z Cracovii piłkarz to jednak zawodnik o zupełnie innych walorach niż Iwan.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również