"GieKSa" wyciąga wnioski. "Zaliczki nie wolno wypuszczać z rąk"

06.03.2017
- Sobotni mecz to była bitwa, pełna odbić, przebitek i uderzeń. To wszystko było czasem wykonywane na "wariackich papierach" z obu stron. Wielkich błedów się nie dopatrzyłem, może zabrakło koncentracji przy stracie bramek - analizuje występ GKS-u Katowice na inaugurację wiosny defensor wicelidera, Tomasz Wisio.
Rafał Rusek/PressFocus
- Tworzyliśmy całość i dążyliśmy do ostatniej minuty do wygrania tego meczu. Nikt nie spuszczał głowy, pokazaliśmy charakter, że chcemy. Czasem jest tak, że się nie wygra, ale podobało mi się to, że walczyliśmy do końca o wygraną - szukał pozytywów po remisie w Chojnicach doświadczony obrońca.

- Czujemy niedosyt, nawet duży niedosyt. Wszystko układało się po naszej myśli, graliśmy piłką i prowadziliśmy 2:0. Potem w końcówce pierwszej połowy w nasze szeregi wkradła się nerwowość. Musimy przeanalizować na chłodno to, co się wtedy wydarzyło. Przyjechaliśmy jednak na boisko lidera i cieszymy się, że rozegraliśmy dobre zawody - komentuje mecz jeden z jego bohaterów, Mateusz Abramowicz.

- Mieliśmy wynik 2:0 i coś się w naszej grze popsuło. Tak nie może być, bo jeśli chcemy awansować to nie możemy tracić takiego prowadzenia. Jesienią potrafiliśmy przez 90 minut utrzymywać jednobramkową przewagę i musimy pamiętać, że nie wolno wypuszczać zaliczki z rąk - wyciąga wnioski Andreja Prokić, pomocnik GKS-u Katowice.

- Niby prowadząc 2:0 powinniśmy wygrać mecz, ale Chojniczanka się obudziła i po golu kontaktowym meczu stał się wyrównany. Podział punktów uważam za sprawiedliwy, choć nawet przy remisie mogliśmy pokusić się o wygraną. Myślę, że to był fajny mecz dla widzów, sporo było w nim dobrej piłki - mówi strzelec pierwszej w tym roku ligowej bramki dla "GieKSy". 
źródło: SportSlaski.pl / GKS Katowice
autor: ŁM

Przeczytaj również