GieKSa wraca jutro do treningów. Dlaczego Plewnia jest optymistą?

11.01.2010
- Nie będzie tak, że stawimy się jutro w klubie i nagle znikną wszystkie znaki zapytania. Ta niepewność będzie nam towarzyszyć - przyznaje Piotr Plewnia, pomocnik GKS-u Katowice.
- Życie byłoby bardzo nudne, gdyby przytrafiały się w nim tylko pozytywy - uśmiecha się Piotr Plewnia. Sęk w tym, że jego i całą szatnię GKS-u Katowice spotykają w ostatnim czasie niemal wyłącznie przykre rzeczy. Przynajmniej od tej pozasportowej strony. - Ja starałem się odciąć od tych informacji. Treningi za trenera Nawałki były na tyle czasochłonne, że brakowało czasu dla rodziny. Wolny miesiąc poświęciłem więc moim maluchom... I może to z tego powodu na przyszłość klubu cały czas patrzę z optymizmem? - zastanawia się doświadczony skrzydłowy.

Rzeczywiście, o optymizm w Katowicach trudno. Łatwo natomiast doszukać się analogii do sytuacji I-ligowca sprzed roku. Dominuje niepewność. - Nie da się ukryć, że wielu chłopaków myśli o odejściu, a to sprzyja spekulacjom - podkreśla Plewnia. - Proszę tylko spojrzeć... Media doniosły, że Mateusz Niechciał przechodzi do Podbeskidzia Bielsko-Biała, a za chwilę czytam wypowiedź samego Mateusza, który mówi, że zostaje w GieKSie - wskazuje 33-latek - przypomnijmy - jeden z tych, któremu do końca kontraktu pozostało zaledwie pół roku. Co dalej?

- Nie wykonuję żadnych ruchów. Zdaję sobie też sprawę, że nie jestem już zawodnikiem młodym, więc trudno, abym liczył na jakąś konkretną ofertę. Czekam cierpliwie na rozwój wypadków - zaznacza i już szykuje się na jutrzejszy, pierwszy po urlopach, trening. Początek zajęć Robert Moskal, nowy szkoleniowiec katowiczan, zaplanował na godzinę 10:30.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również