"GieKSa w barażu dałaby sobie radę. Jastrzębie? Nie jestem pewien"

04.06.2009
- Atut w postaci Roberta Żbikowskiego może jutro nie wystarczyć. Faworytem meczu w Jastrzębiu jest dla mnie GKS Katowice - mówi Marek Kubisz, były napastnik obydwu klubów.
Marek Kubisz jeszcze w rundzie jesiennej bronił barw Jastrzębia, ale śląscy kibice kojarzą go przede wszystkim z występami na Bukowej. Dla tamtejszego GKS-u zagrał bowiem w 102 meczach ekstraklasy, zdobywając 13 bramek. - I właśnie katowiczanie są - moim zdaniem - faworytem jutrzejszego meczu - uważa 35-letni zawodnik.

- Nie wiem jednak, czy dla tych, którzy chcieliby widzieć w przyszłym sezonie I ligi obydwa kluby, nie byłoby lepiej, by to zespół z Jastrzębia zapewnił sobie bezpośrednie utrzymanie. Jeśli przyszłoby mu zagrać w barażach, to nie jestem pewien, czy by sobie poradził. Gdyby taki dwumecz musieli rozegrać zawodnicy z Katowic, to będę o nich spokojny - mówi wychowanek Stadionu Śląskiego Chorzów, podkreślając uznanie dla pracy trenera Adama Nawałki.

Goście do utrzymania potrzebują zwycięstwa. Tym bardziej wiele będzie zależeć od ich napastników. - Krzysiek Kaliciak i Grażvydas Mikulenas stanęli tej rundy przed bardzo trudnym zadaniem wyciągnięcia GieKSy z dna tabeli. Dali radę. To świadczy o ich klasie. Z drugiej strony jest jednak ten, z którym do niedawna grałem, a więc Robert Żbikowski. O nim mogę mówić tylko w samych superlatywach. Wychodzi więc na to, że przed pierwszym gwizdkiem sędziego - biorąc pod uwagę tylko linie ofensywne - żadna ze stron nie ma przewagi - zaznacza Kubisz.

Przebiegu spotkania przewidzieć się zresztą po prostu nie da. - Kluby za sobą nie przepadają, więc kości będą trzeszczały. To akurat nie podlega dyskusji - uśmiecha się były snajper obydwu jedenastek. Dla niego pojedynek w Jastrzębiu ma całkiem spore znaczenie. Gdyby - odpukać - któremuś z GKS-ów w walce o ligowy byt powinęła się noga, po spadku ów pechowiec będzie toczył boje z obecnym pracodawcą Kubisza - Ruchem Radzionków.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również