GieKSa sprzątnęła "Cidrom" sprzed nosa aż dwóch napastników

18.09.2010
Nie tylko Krzysztofa Kaliciaka, ale też Michała Zielińskiego chciał mieć u siebie Ruch Radzionków. Jutro obaj zagrają jednak przeciw "Cidrom". - A ja liczę na Dawida Jarkę - mówi Tomasz Baran.
W lecie gruchnęła wiadomość, jakoby Ruch Radzionków był zainteresowany Przemysławem Pitrym, wtedy jeszcze zawodnikiem Górnika Zabrze. - Takiego tematu nie było. Górnik poinformował nas co prawda, że Pitry jest do wzięcia, ale my nie byliśmy zainteresowani - tłumaczy Tomasz Baran. Prezes "Cidrów" miał tymczasem na oku dwóch innych snajperów. Tyle że w obydwu przypadkach do akcji - jak się okazało, skutecznie - wkroczył GKS Katowice.

Najpierw na tapecie znalazła się sprawa Krzysztofa Kaliciaka. - Chcieliśmy go jeszcze w zimie, kiedy zgłosiła się po niego Cracovia. Nie było się co z ekstraklasą szarpać. Sprawa wróciła po tym, jak Krzysiek miał za sobą słabą rundę w Krakowie. Usiedliśmy do rozmów z jego menedżerem - wspomina Baran. Drugi raz natomiast GieKSa wyprzedziła "Cidry" już po rozpoczęciu sezonu. Chodziło o Michała Zielińskiego, który nie mieścił się w kadrze Korony Kielce. - I w jego sprawie podjęliśmy negocjacje - nie kryje prezes Ruchu.

Dziś tego podwójnego fiaska żałuje? - Mówimy o graczach, którzy wydatnie wzmocniliby naszą siłę rażenia. Zwłaszcza teraz, gdy ubył nam Martin Matusz. Ale nie narzekam. Jestem zadowolony, że udało się nam zatrzymać Dawida Jarkę. Liczę na niego jutro - podkreśla Baran.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również