GieKSa nie chce banalnych przysłów. Karwan i Szala jeszcze poczekają

17.09.2010
Wojciech Szala wciąż nie podpisał kontraktu z GKS-em Katowice. W niedzielę w Radzionkowie nie zobaczymy też najpewniej innej z czołowych kiedyś postaci klubu, Bartosza Karwana.
Na Bukowej cały czas przekonują, że podpis Szali na umowie z klubem to tylko formalność. - Jest dobra wola z obu stron - zapewnił na dzisiejszej konferencji prasowej Marcin Gabor, drugi trener GKS-u. Wychodzi więc na to, że jedyną przeszkodą jest w tym momencie forma fizyczna obrońcy, który od rozstania z Legią Warszawa nie był w normalnym treningu. - Teraz wygląda już dobrze. Tydzień, góra dwa i będziemy go mieli do dyspozycji - wskazał Gabor.

Podobnie mają się sprawy z motoryką Karwana. - Szansa na to, że znajdzie się w meczowej osiemnastce, jest, ale raczej poczekamy z tym jeszcze tydzień. Bartek dobrze wygląda, jeśli chodzi o sprawy czysto piłkarskie, ale potrzebuje podbudować się fizycznie. Lepiej wystawić go jeden dzień później niż 10 dni za wcześnie - zauważył asystent Wojciecha Stawowego. Sen z powiek spędza natomiast obu panom uraz Adriana Napierały, lidera formacji defensywnej. 28-latek "Cidrami" najpewniej nie wystąpi...

- Trudno będzie postawić go na nogi. Owszem, to człowiek, który potrafi znieść spory ból, ale wolimy dmuchać na zimne - zaznaczył Gabor. Znaki zapytania, ale już znacznie mniejsze, stoją przy nazwiskach Gabriela Nowaka i Bartosza Sobotki. Wydaje się jednak, że obaj będą na niedzielę do dyspozycji Stawowego. Priorytetem jest zwłaszcza występ Nowaka, który pod nieobecność Napierały powinien znów stworzyć parę stoperów z Jackiem Kowalczykiem.

Cieszy postawa wracającego do formy po kontuzji Przemysława Pitrego. - Jestem trochę w plecy, ale w końcu przez trzy tygodnie nic nie robiłem. Teraz staram się to szybko nadrobić. Te dwa dni, które pozostały do spotkania, powinny mi wystarczyć - podkreślił napastnik GieKSy, będący raczej pewny miejsca w składzie. W takiej samej sytuacji jest Maciej Wierzbicki, ledwie 19-letni bramkarz, który tydzień temu debiutował w meczu o punkty. - Poradził sobie bardzo godnie, nie bał się występu przed tak żywiołowo reagującą publicznością. Ma ogromne szanse na to, by i w Radzionkowie stanąć między słupkami - wytłumaczył Gabor.

Nie oznacza to, że na Bukowej wyznają zasadę, w myśl której zwycięskiego składu się nie zmienia. - To wyświechtane przysłowie. My mu nie hołdujemy - stwierdził drugi trener GKS-u.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również