GieKSa jest w czołówce ligi, bo piłkarze odcięli się od zaległości?

25.11.2009
Rok temu GKS był na sportowym dnie. Dlaczego? - Skład tworzyli doświadczeni gracze, którzy na pewne zaległości nie mogli sobie pozwolić - mówi Krzysztof Markowski, były kapitan zespołu.
12 miesięcy temu nic nie wskazywało na to, że z 34 ligowych spotkań, jakie katowiczanie mieli do rozegrania w 2009 roku, zaledwie siedem zakończy się ich porażkami. Poprzednią rundę jesienną drużyna kończyła na dnie tabeli, notując w ostatnich meczach wstydliwe rezultaty: porażkę z 1-4 z Turem Turem i remis 2-2 z Kmitą Zabierzów. Co więcej, chwilę potem z Bukową pożegnała się część piłkarzy podstawowego składu: Krzysztof Markowski, Łukasz Janoszka, Szymon Kapias czy Grzegorz Bonk. I - paradoksalnie - dopiero wtedy GieKSa zaczęła grać!

Na pierwszy rzut oka, brak tu jakiejkolwiek logiki. Ale - zdaniem Krzysztofa Markowskiego, byłego kapitana drużyny - tę metamorfozę GKS-u można wytłumaczyć. - Rok temu o sile drużyny stanowili doświadczeni piłkarze, którzy na pewne zaległości nie mogli sobie pozwolić. A te wynosiły czasem i ponad trzy miesiące. Człowiek nie wychodził na boisko z "czystą" głową - podkreśla zawodnik wodzisławskiej Odry. Dlaczego jednak podobna sytuacja nie dotyczy obecnych graczy GieKSy? Oni o regularnych wypłatach też mogą przecież tylko pomarzyć...

- Ogromną rolę odgrywa tutaj osoba trenera Adama Nawałki, który sprawił, że ci w większości bardzo młodzi chłopcy odcięli się od sytuacji finansowej klubu. Temat długów GKS-u spadł u nich na boczny plan. Inna sprawa, że taki stan nie może trwać wiecznie. Tutaj potrzebna jest natychmiastowa poprawa. Mam nadzieję, że ona nastąpi - dodaje Markowski.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również