GieKSa doczekała się wreszcie napastnika z prawdziwego zdarzenia
14.10.2009
- Byliśmy od rywali świeżsi - w ten sposób Krzysztof Kaliciak tłumaczy przyczyny wysokiej wygranej z KSZO Ostrowiec Świętokrzyski. Choć w jego przypadku takie sformułowanie wszystkiego nie oddaje. Napastnik katowiczan obrońców rywali przewyższał bowiem o klasę. I to nie tylko wspomnianą świeżością. Zaimponował przede wszystkim niesamowitym spokojem.
I to przy obydwu swoich trafieniach. Pierwsze z nich to zresztą prawdziwy majstersztyk. - To była trudna sytuacja. Jedyne, co mogłem zrobić, to starać się lobować bramkarza. Spróbowałem szczęścia, ale do końca obserwowałem piłkę. Nie byłem pewien, czy wpadnie do siatki - mówi 23-latek. Choć jego bramka nr 2 też miała w sobie coś wyjątkowego...
- Niby łatwiej było mi ją zdobyć, ale też i nie do końca, bo... ja głową nigdy za dobrze przecież nie grałem - uśmiecha się najskuteczniejszy piłkarz GKS-u i zarazem już wicelider klasyfikacji snajperów całej ligi. - Korona króla strzelców? Nie myślę o tym. Tak samo jak o ewentualnym transferze. Na takie sprawy przyjdzie czas po zakończeniu rundy - dodaje ze spokojem.
I to przy obydwu swoich trafieniach. Pierwsze z nich to zresztą prawdziwy majstersztyk. - To była trudna sytuacja. Jedyne, co mogłem zrobić, to starać się lobować bramkarza. Spróbowałem szczęścia, ale do końca obserwowałem piłkę. Nie byłem pewien, czy wpadnie do siatki - mówi 23-latek. Choć jego bramka nr 2 też miała w sobie coś wyjątkowego...
- Niby łatwiej było mi ją zdobyć, ale też i nie do końca, bo... ja głową nigdy za dobrze przecież nie grałem - uśmiecha się najskuteczniejszy piłkarz GKS-u i zarazem już wicelider klasyfikacji snajperów całej ligi. - Korona króla strzelców? Nie myślę o tym. Tak samo jak o ewentualnym transferze. Na takie sprawy przyjdzie czas po zakończeniu rundy - dodaje ze spokojem.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku