"Gdybyśmy mieli taką frekwencję, to byłoby lepiej niż na Old Trafford"
17.12.2010
Ponad 75 000 widzów obejrzało z wysokości trybun poniedziałkowe spotkanie między Manchesterem United i Arsenalem Londyn. A wśród nich Gabriel Nowak. Pomocnik GKS-u Katowice wybrał się na Old Trafford razem z bratem i kuzynami. - Niesamowite przeżycie - mówi. - Mieliśmy miejsca za tą bramką, której w pierwszej połowie strzegł Wojciech Szczęsny, a obok nas siedziało... dziesięciu innych Polaków - uśmiecha się 24-latek i opowiada, jak to po kilku chwilach rozmowy z rodakami wyszło na jaw, że jeden z nich też jest piłkarzem. Tyle że ekstraklasy. - To był Krzysztof Wołczek ze Śląska Wrocław - wskazuje.
Co jednak z samym meczem? - Pierwsza połowa jakaś bardzo interesująca nie była, dopiero w drugiej zaczęło się coś dziać. Podobała mi się postawa Nemanji Vidicia. Świetny był też Wayne Rooney, mimo że przecież nie strzelił karnego. W szeregach Arsenalu przyjemnie było oglądać zaś Wojciecha Szczęsnego. Grał na dużym luzie, jakby miał za sobą już kilka sezonów w Premiership - zauważa Nowak, którego wynik rywalizacji jakoś szczególnie nie interesował. Jak sam podkreśla, do Manchesteru pojechał zobaczyć po prostu dobre widowisko.
Nie to, co jego brat. - On od dziecka kibicuje United. Ale ja też ucieszyłem się, gdy zdobyli gola. To dlatego, że chciałem zobaczyć, jaka wtedy będzie na trybunach wrzawa. I rzeczywiście, było co oglądać - wskazuje piłkarz GieKSy, choć zaraz dodaje: - W Anglii styl kibicowania jest dosyć specyficzny. Fani ożywiają się raczej tylko wtedy, gdy na murawie dzieje się coś ciekawego. A więc nie jak w Polsce. U nas kibice dopingują przez pełne 90 minut, jest "młyn". Myślę, że gdyby na polskie stadiony przychodziło po 70 tysięcy ludzi, to efekt byłby znacznie lepszy od tego na Old Trafford - śmieje się Nowak.
Co jednak z samym meczem? - Pierwsza połowa jakaś bardzo interesująca nie była, dopiero w drugiej zaczęło się coś dziać. Podobała mi się postawa Nemanji Vidicia. Świetny był też Wayne Rooney, mimo że przecież nie strzelił karnego. W szeregach Arsenalu przyjemnie było oglądać zaś Wojciecha Szczęsnego. Grał na dużym luzie, jakby miał za sobą już kilka sezonów w Premiership - zauważa Nowak, którego wynik rywalizacji jakoś szczególnie nie interesował. Jak sam podkreśla, do Manchesteru pojechał zobaczyć po prostu dobre widowisko.
Nie to, co jego brat. - On od dziecka kibicuje United. Ale ja też ucieszyłem się, gdy zdobyli gola. To dlatego, że chciałem zobaczyć, jaka wtedy będzie na trybunach wrzawa. I rzeczywiście, było co oglądać - wskazuje piłkarz GieKSy, choć zaraz dodaje: - W Anglii styl kibicowania jest dosyć specyficzny. Fani ożywiają się raczej tylko wtedy, gdy na murawie dzieje się coś ciekawego. A więc nie jak w Polsce. U nas kibice dopingują przez pełne 90 minut, jest "młyn". Myślę, że gdyby na polskie stadiony przychodziło po 70 tysięcy ludzi, to efekt byłby znacznie lepszy od tego na Old Trafford - śmieje się Nowak.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku