"Gdyby była kadra z zeszłego sezonu, GKS walczyłby o czołowe lokaty"

22.12.2011
Tomasz Sokołowski i Janusz Dziedzic pożegnali się z GKS-em Katowice latem w nieprzyjemnych okolicznościach. Obaj twierdzą, że zostali "odstrzeleni", bo byli ludźmi Wojciecha Stawowego.
Trzeba zaznaczyć, że ich zdaniem odbyło się to ze stratą dla GKS-u Katowice. - Położono solidne fundamenty pod mocny zespół i gdyby utrzymano kadrę z zeszłego sezonu, GKS walczyłby dziś o czołowe lokaty, a może nawet o awans - uważa Sokołowski.

W podobnym tonie wypowiada się na łamach "Sportu" Dziedzic. - Zrezygnowano ze mnie, mimo że byłem najlepszym strzelcem zespołu - dziwi się doświadczony piłkarz. - Szanuję zdanie innych, ale jeśli ktoś nazywa nasze transfery "niewypałami", to ja się z nim nie zgadzam - mówi. - Władzom zabrakło cierpliwości - dodaje z kolei Sokołowski.

- Przypuszczam, ale podkreślam, że to tylko moje przypuszczenia, że o pożegnaniu z nami decydowały nie tylko względy sportowe, lecz to, że ściągał nas trener Stawowy - dodaje "Sokół". - Trener Rafał Górak chciał mnie w zespole, ale przyznał, że pewne sprawy odbywają się poza nim. Pojawiłem się na pierwszym treningu po urlopie i nikt ze mną o nowej umowie nie rozmawiał, a ja nie zamierzałem się o nią prosić - kończy Janusz Dziedzic.
źródło: Sport

Przeczytaj również