"Gdy dostaje się cały czas w łeb, to wszystko podupada"

16.04.2014
GKS Katowice jest jedyną drużyną w I lidze, która w tym roku jeszcze nie wygrała. Najbliższy rywal - Energetyk ROW Rybnik - miejsce w tabeli ma znacznie gorsze, ale jeśli chodzi o morale - jest już całkiem inaczej...
Łukasz Laskowski/Pressfocus
Energetyk ROW przed tygodniem odniósł pierwszą wygraną od... 5 października poprzedniego roku. Rybniczanie pokonali Okocimskiego Brzesko i przeskoczyli go w tabeli. Strata do pierwszego bezpiecznego miejsca wynosi cztery punkty. Katowiczanie do swojego celu tracą już 10 "oczek", przez co humory przy Bukowej nie są zbyt dobre...

- Do szatni przychodzi się o wiele lepiej, kiedy odnosimy zwycięstwo. Po meczu z Energetykiem ROW nadejdą święta, oby atmosfera była taka jak wtedy, gdy wygrywaliśmy u siebie w poprzedniej rundzie 2-1. Musimy zrobić krok do przodu, pierwsze zwycięstwo wiosną pozwoli złapać nam oddech i dać lepsze nadzieje na przyszłość - mówi bramkarz Łukasz Budziłek.

Każde zwycięstwo wprowadza lepszą atmosferę, wracają śmiechy i jeszcze większe chęci do pracy w szatni. Gdy dostaje się cały czas w łeb, to wszystko podupada. W końcu musi nadejść ta pierwsza wygrana i zrobimy wszystko, żeby nastąpiło to już w meczu derbowym z ROW-em. Derby rządzą się swoimi prawami, ale mam nadzieję, że z tej batalii wyjdziemy zwycięsko - przyznaje Budziłek.
źródło: gkskatowice.eu / SportSlaski.pl

Przeczytaj również