Foszmańczyk: "To co działo się na trybunach przeszło moje oczekiwana"

12.03.2017
- Pierwsza połowa paradoksalnie mogła nas trochę uśpić. Dominowaliśmy całkowicie, dawno nie grałem w meczu w którym osiągnęlibyśmy taką przewagę. Tylko co z tego, skoro strzeliliśmy tylko jedną bramkę i kilka razy obiliśmy poprzeczkę. To nam punktów nie dało - mówił po meczu ze Stomilem Olsztyn rozczarowany wynikiem Tomasz Foszmańczyk.
Rafał Rusek/PressFocus
Pierwsza połowa piątkowego starcia była w wykonaniu GKS-u znakomita. Katowiczanie narzucili rywalowi mordercze tempo, konstruowali akcje które potrafili kończyć strzałem, niestety - jedyne czego zabrakło, to skuteczność. - Ta druga połowa również się tak zaczęła, ale po stracie bramki uszło z nas powietrze i przestaliśmy grać. Musimy to poprawić, ale jestem przekonany że sobie z tym poradzimy - przekonuje 31-letni pomocnik.

Dość niespodziewanie w ciągu ostatnich 30 minut na bohatera spotkania zaczął wyrastać Mateusz Abramowicz, który przynajmniej dwukrtonie ratował "GieKSie" punkt. - "Abram" znowu nas ratował przy niekorzystnym dla nas wyniku. Wyciągnął nam dwie bardzo trudne piłki. Powinniśmy mu podziękować, a sami uderzyć się w pierś bo kolejny raz głupio tracimy punkty - denerwował się pomocnik "GieKSy".

Przez pełne 90 minut piłkarze GKS-u mogli liczyć na głośny doping katowickiej publiczności. Goście przyznali nawet, że to jeden z elementów który sprawił, że sami tak słabo weszli w piątkowe spotkanie. - Spodziewałem się, że będzie fajna atmosfera i dużo ludzi, ale to co było dziś na trybunach przeszło moje oczekiwania. Mam nadzieję że tak będzie do końca sezonu i wspólnie osiągniemy cel jakim jest awans - mówi Foszmańczyk.
autor: Łukasz Michalski

Przeczytaj również