Flota - GKS Katowice 0-1. Bodziony pogrążył swój były zespół

24.08.2014
GKS Katowice przerwał passę trzech przegranych meczów. Po uderzeniu Krzysztofa Bodzionego - byłego piłkarza Floty Świnoujście - i niefortunnej interwencji Michała Stasiaka, GieKSa zdobyła komplet punktów.
Łukasz Laskowski/Pressfocus
Wydarzenie
Gdy wydawało się, że mecz zakończy się remisem, gospodarzy pogrążył... były piłkarz Floty Świnoujście, Krzysztof Bodziony. Po wrzucie z autu, piłkę w polu karnym przejął Grzegorz Goncerz, który wycofał przed "szesnastkę" do nowego gracza GKS-u. Ten uderzył na bramkę, a tor lotu futbolówki zmienił Michał Stasiak. Kompletnie zaskoczony bramkarz Floty nie miał szans na udaną interwencję. Gdyby nie obrońca, piłka prawdopodobnie nie zmierzałaby w światło bramki!

Bohater
Pierwszy raz w tym sezonie w I lidze zagrał Kamil Bętkowski. Dla 20-letniego piłkarza GieKSy był to pierwszy mecz w seniorskiej drużynie, w którym grał od pierwszej minuty. Skrzydłowy był wyróżniającą się postacią, to on stwarzał w pierwszej połowie najlepsze sytuacje do zdobycia bramki dla swoich kolegów z drużyny. Sam też próbował zaskoczyć bramkarza gospodarzy. Gdyby koledzy dostosowali się do jego poziomu, o trzy punkty byłoby o wiele łatwiej.

Rozczarowanie
Mało widoczny był Michał Nawrot. Pomocnik GKS-u nie stworzył żadnej dobrej sytuacji bramkowej, zanotował też kilka błędów. W drugiej połowie został zmieniony przez Piotra Ceglarza.

Co ciekawego:
- Na mecz przyjechał były trener Floty, Bogusław Baniak. Obecni byli oczywiście kibice GKS-u, którzy szczelnie wypełnili - razem z zaprzyjaźnionymi fanami Górnika Zabrze - sektor gości.

- Na mecz nie pojechał Rafał Kujawa, który zmaga się z kontuzją pleców.

- Groźnie wyglądało zderzenie Mateusza Kamińskiego z Sebastianem Olszarem. Napastnik Floty - przypadkowo - uderzył łokciem obrońcę GieKSy w głowę.

- Najlepszą sytuację dla GKS-u w pierwszej połowie na zdobycie gola miał Mateusz Kamiński. Po kolejnym bardzo dobrym dośrodkowaniu Kamila Bętkowskiego obrońca katowiczan urwał się defensywie i uderzył głową. Piłka odbiła się od ziemi i trafiła w poprzeczkę. Co robił Kamiński w polu karnym Floty? Chwilę przed tą akcją GieKSa wykonywała rzut rożny, po którym zakotłowało się pod bramką gospodarzy.

- Stwierdzenie, że nie tylko golkiper broni dostępu do bramki dzisiaj idealnie pasowało do GieKSy. GieKSę wybiciem piłki z linii bramkowej uratował Rafał Pietrzak, który zablokował strzał z bardzo bliskiej niewielkiej odległości Sebastiana Kamińskiego. Chwilę później Łukasz Pielorz wybił głową zmierzającą do bramki piłkę, czym uratował Antonina Buczka, który wcześniej źle wypiąstkował piłkę.

- Na linii grali obrońcy, więc Buczek... interweniował w środku pola. Po świetnym, prostopadłym zagraniu Daniela Bruda, od połowy boiska w sytuacji sam na sam znalazł się Olszar. Błyskawicznie z bramki wyszedł czeski bramkarz GieKSy i skuteczną interwencją zapobiegł utraty gola.

- Adrian Jurkowski pamięta, że do bramkarza nie podaje się w światło bramki. Gdyby dzisiaj nie zastosował tej podstawowej zasady, miałby na koncie bramkę samobójczą. Obrońca za mocno odegrał do Buczka, na szczęście skończyło się jedynie na rzucie rożnym.

- Pod koniec meczu Grzegorz Goncerz gonił piłkę, jednak szybciej do niej dopadł bramkarz Floty. Napastnik GieKSy nie wyhamował przed Darko Brljakiem i uderzył go w głowę. Sędzia ukarał gracza katowiczan żółtą kartką, jednak zawodnicy Floty sami też chcieli wymierzyć sprawiedliwość, przez co doszło do małej szamotaniny.

- Świetną interwencją popisał się Kamil Cholerzyński, który w polu karnym wślizgiem wybił piłkę spod nóg Bruda. Gdyby nie ta interwencja, mogło być groźnie.

- Kilka minut przed końcem spotkania bliski zdobycia gola dla GKS-u był Kamil Cholerzyński. Defensywny pomocnik przejął piłkę po nieudanej interwencji Darko Brljaka i uderzył zza pola karnego. Bramkarz Floty zrehabilitował się i sparował futbolówkę na słupek...

- Chwilę po golu, drugą żółtą kartkę otrzymał Goncerz.

- Dla GKS-u jest to pierwsze zwycięstwo w Świnoujściu.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również