Flota - GKS 1-0. Mieli zacząć jak nigdy, zaczęli... jak zawsze

28.07.2013
GKS Katowice w poprzednich latach fatalnie zaczynał rozgrywki I-ligowe. W tym roku miało być inaczej, ale niestety nie było. Wynik w Świnoujściu jest nawet lepszy niż gra, bo GieKSa zagrała bardzo słabo.
Wydarzenie
Flota przeważała przez większość pierwszej połowy, ale udokumentowała to na dwie minuty przed przerwą. Rafał Grzelak idealnie zagrał do wbiegającego lewą stroną Marka Opałacza, ten bardzo ładnie "nawinął" Dominika Sadzawickiego i strzałem z czuba w samo okienko nie dał szans Łukaszowi Budziłkowi. - Dalej mnie boli duży palec od tego strzału - powiedział w przerwie uśmiechnięty strzelec gola.

Bohaterowie
Marek Opałacz i Rafał Grzelak, czyli lewa strona Floty Świnoujście, byli koszmarem GieKSy. Obaj świetnie współpracowali i dali gospodarzom jedyną bramkę meczu. W zespole "Wyspiarzy" nie było równowagi, bo po prawej stronie Radosław Jasiński i Mateusz Wrzesień nie dawali drużynie nawet połowy tego co Opałacz z Grzelakiem.

Rozczarowanie
Dominik Sadzawicki. Cała drużyna z Katowic zasłużyła na naganę po inauguracji sezonu, ale najgorzej spisywał się Sadzawicki, który nijak nie mógł sobie poradzić z Grzelakiem i Opałaczem. Młody prawy obrońca dawał się bardzo łatwo ogrywać i to nie tylko w bramkowej sytuacji...

Co ciekawego
- Do Świnoujścia wybrała się ok. 400-osobowa grupa fanów z Katowic, którzy nie dość, że wypełnili sektor gości, to jeszcze całkowicie zdominowali gospodarzy. Piłkarze faktycznie mogli się czuć, jakby grali u siebie.

- Przed przerwą Przemysław Pitry mógł zdobyć pięknego gola. Zawodnik katowiczan zauważył, że Szymon Gąsiński, były bramkarz Polonii Bytom i Zagłębia Sosnowiec, jest dość znacznie wysunięty, więc spróbował go przelobować z 40 metrów. Zabrakło kilku centymetrów.

- GKS ani przez moment nie wyglądał na zespół przegrywający. Katowiczanie grali leniwie, ospale, bez iskry i ambicji. Przemysław Pitry nie przypominał lidera, Michał Zieliński nie był ani trochę następcą Denissa Rakelsa. Słabo spisywał się też Tomasz Wróbel.

- Świetnie spisywał się za to - już niejako tradycyjnie - Łukasz Budziłek. Gdyby nie bramkarz, GKS przegrałby zdecydowanie wyżej. W drugiej połowie obronił sytuacje sam na sam z Krzysztofem Bodzionym i Charlesem Nwaogu.

- W meczu ligowym GieKSy zadebiutowali Michał Zieliński (ponownie), a także Rafał Figiel i Tomasz Wróbel.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również