Finał Pucharu Polski: Ruch - Lech 0-1. Zobacz bramkę

19.05.2009
Fatum trwa! Piąty raz "Niebiescy" przegrali finałową grę na Stadionie Śląskim. Tym razem lepszy okazał się Lech Poznań, za sprawą gola Peszki. Na trybunach zasiadło 30 tysięcy kibiców!
Bolesne przebudzenie. To pierwsza porażka chorzowian pod wodzą Waldemara Fornalika. - Mieliśmy świetną serię w tym pucharze. Straciliśmy tylko jedną bramkę w Lubinie. Dzisiaj drugą. Nie musimy się jednak wstydzić swojej gry. Nie byliśmy tłem Lecha, tylko jego równorzędnym partnerem - dowodził Wojciech Grzyb. I rzeczywiście, szczególnie w pierwszej połowie 20 tysięcy kibiców Ruchu mogło być dumnych ze swoich ulubieńców. Zabrakło strzałów. - Nie wiem, jak to wytłumaczyć. Może gdyby Remik Jezierski trafił do siatki, to ten mecz inaczej by się ułożył? - zastanawiał się Tomasz Brzyski.

Napastnikowi Ruchu zabrakło kilku centymetrów wzrostu więcej, aby uderzyć w światło bramki, po dobrym dośrodkowaniu Marcina Nowackiego. - Naprawdę nieźle to wyglądało. Zabrakło nieco szczęścia i dokładności - oceniał lewonożny pomocnik. Inna rzecz, że więcej działo się pod drugą bramką. Tomasz Bandrowski był faulowany w polu karnym, a tymczasem otrzymał żółtą kartkę za symulowanie. Dwa groźne strzały ładnymi paradami wybronił Krzysztof Pilarz.

W kilku innych akcjach Lech był bliski "rozklepania" chorzowian. Sytuacje w ostatniej chwili ratował dobrze dysponowany Ireneusz Adamski. - Ciężko było nam dzisiaj coś zdziałać. Teraz mamy już tylko jeden cel przed sobą, czyli utrzymanie w lidze - stwierdził środkowy obrońca.

Spokojny i pewny swego był w przerwie Piotr Reiss. - Początek był bardzo nerwowy, ale potem Lech zaczął się rozpędzać. Widać było różnicę w umiejętnościach i wierzę, że moi koledzy rozstrzygną wynik w ciągu 90 minut - powiedział napastnik, będący ikoną "Kolejorza". Nie musiał długo czekać na spełnienie oczekiwań. Po serii błędów chorzowian, a przede wszystkim płynnej wymianie podań "Lechitów", Pilarz w końcu skapitulował. - Czułem, że o wszystkim przesądzi jedna bramka - kręcił głową Grzyb.

[url=http://www.youtube.com/watch?v=pHSXXrsGwF4][b]Zobacz jedynego gola finału Pucharu Polski![/b][/url]

Najlepszą okazją do wyrównania był strzał Brzyskiego z rzutu wolnego. Niedawno w Poznaniu trafił idealnie i Ruch odrobił straty. - Tym razem bramkarz wybronił moje uderzenie - westchnął zawodnik.

- Niestety puchar jedzie do Poznania. Okazało się, że samym sukcesem był dla nas awans do finału - dodał Grzyb.

Konferencja prasowa
[b]
Franciszek Smuda [/b](trener Lecha): Cieszę się, że zdobycia pierwszego Pucharu Polski. Był to dobry finał, prowadzony w szybkim tempie. Wiedzieliśmy, że kto strzeli pierwszą bramkę, ten wygra. Nie spodziewałem się wielu bramek.

[b]Waldemar Fornalik [/b](trener Ruchu): W przekroju całego meczu Lech zasłużył na wygraną. Jednak nie przynieśliśmy wstydu regionowi i Ruchowi. Swoja postawą w pierwszej połowie udowodniliśmy, że w piłkę umiemy grać. Zabrakło nam armat. Myślę, że widowisko zadowoliło kibiców.[b]
[/b]
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również